"To jest tak zrobione, że przychodzą politycy załatwić swoje interesy, sfotografować się z niepełnosprawnymi, zapłakać nad nimi, ale cztery lata temu tego nie robili. To jest hipokryzja” – podkreślił duchowny.

Według niego „dotyczy to bardzo różnych polityków”, którzy podczas poprzedniego protestu zachowywali się całkiem inaczej.

Isakowicz-Zalewski zaznaczył, że do Sejmu przychodzą teraz politycy, którzy cztery lata temu nie uczestniczyli w proteście. „To widać wyraźnie, jeśli ktoś przychodzi i fotografuje, pcha wózek, chce pomóc, ale nie robił tego wtedy” – zaznaczył.

Reklama

„Politycy próbują zrobić z tego protestu taran, żeby uderzyć w obecną władzę, nie myśląc o rzeczywistym dobru tych ludzi. To jest wina polityków, co się tam dzieje, nie tych rodziców, którzy są w Sejmie” – powiedział Isakowicz-Zalewski pytany, czy protest niepełnosprawnych jest upolityczniony.

Reklama

Isakowicz-Zalewski był pytany również o zapowiedzianą na sobotę wizytę w Sejmie kardynała Nycza. Według niego, to dobrze, że takie osoby jak kardynał, czy pani prezydentowa zdecydowali się na wizytę w Sejmie.

„Nie są oni politykami, nie uczestniczą w tym sporze. Mogą łagodzić tę sprawę” – powiedział. Duchowny przypomniał jednak, że cztery lata temu kardynał Nycz nie przyszedł od protestujących w Sejmie rodziców. „Zabrakło i brakuje głosu Kościoła” – ocenił.

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz ma w sobotę odwiedzić protestujących czwarty tydzień w Sejmie niepełnosprawnych oraz ich rodziców i opiekunów - poinformował w piątek w mediach społecznościowych Komitet Protestacyjny Rodziców Osób Niepełnosprawnych.

Według nich, kard. Nycz ma się pojawić w Sejmie o godz. 10. Liderka sejmowego protestu Iwona Hartwich powiedziała PAP, że spotkanie ma się odbyć z inicjatywy strony kościelnej. "Dziś był u nas ksiądz od kardynała Nycza, prosił o przekazanie informacji, że kardynał chciałby się jutro z nami spotkać" - powiedziała Hartwich. Podkreślała, że zapowiadaną wizytę osoby protestujące oceniają jako "bardzo duże wsparcie", za które są wdzięczne.

Sejmowy protest opiekunów osób niepełnosprawnych oraz ich podopiecznych trwa od 18 kwietnia. Od początku towarzyszą mu dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie.

Według aktualnej propozycji protestujących, dodatek miałby być wprowadzany krocząco: od września 2018 r. 250 złotych, od stycznia 2019 roku – dodatkowo 125 złotych i od stycznia 2020 r. również 125 złotych, co dałoby w sumie 500 złotych.

Protestujących w Sejmie odwiedzili już m.in. prezydent Andrzej Duda, jego małżonka Agata Kornhauser-Duda, premier Mateusz Morawiecki, rzeczniczka rządu Joann Kopcińska, a także wielokrotnie, minister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska oraz pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Michałkiewicz.

W odpowiedzi na postulaty protestujących uchwalona została ustawa podnosząca rentę socjalną do 100 proc. kwoty najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Renta wzrośnie z 865,03 zł do 1029,80 zł.

Uchwalono też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Zdaniem rządu, ustawa ta spełnia postulat protestujących w Sejmie dotyczący dodatku rehabilitacyjnego. Według autorów ustawy, (posłowie PiS) przyniesie ona gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 zł oszczędności.

Protestujący podkreślają jednak, że nie oczekują świadczeń rzeczowych, ale dodatku wypłacanego w gotówce. Obie uchwalone ustawy czekają na podpis prezydenta.