Wniosek PO ws. tajnego posiedzenia Sejmu będzie poddany standardowym procedurom

sejm
Posłowie PO chcą też, by koordynator służb specjalnych Michał Kamiński przestawił informację nt. powiazań jego zastępcy Macieja Wąsika oraz szefa CBA Ernesta Bejdy z Jakubem R., który w latach 2006-2013, pełniąc funkcję wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami w urzędzie m.st. Warszawy, odpowiadał za decyzje w postępowaniach dot. zwrotów warszawskich nieruchomości. ShutterStock
30 kwietnia 2018

Wniosek PO ws. zwołanie dodatkowego, tajnego posiedzenia Izby zostanie poddany standardowym procedurom; uchwalenie tajności obrad może nastąpić na wniosek Prezydium Sejmu lub co najmniej 30 posłów - poinformował PAP dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka.

Poseł PO Marcin Kierwiński poinformował w poniedziałek, że klub PO złożył wniosek do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o zwołanie dodatkowego tajnego posiedzenia Izby 7 maja o godz. 14 w związku z "licznymi wątpliwościami w zakresie legalności, przejawami patologii oraz innymi nieprawidłowościami dotyczącymi działalności i sposobu kierowania Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, a także innymi służbami".

PO domaga się, by w ramach dodatkowego, tajnego posiedzenia Izby premier Mateusz Morawiecki oraz minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro przedstawili informacje nt. działań podjętych przez rząd i prokuraturę związanych z możliwością popełnienia przestępstwa przez jednego z funkcjonariuszy CBA, który miał ostrzec współpracownika jednej z posłanek PiS, wobec którego były prowadzone czynności operacyjne CBA.

Według zaproponowanego przez polityków PO porządku obrad, Morawiecki miałby też przedstawić informację nt. "niejasnych powiązań kierownictwa służb specjalnych z aferą reprywatyzacyjną w Warszawie. Ziobro miałby także przestawić informację nt. działań związanych z powiązaniami spółki Srebrna z cypryjską spółką Conarius, mogących służyć wytransferowaniu z Polski planowanych zysków ze sprzedaży nieruchomości przy ul. Srebrna 16 w Warszawie.

We wniosku konieczność zwołania tajnego posiedzenia Sejmu motywowana jest doniesieniami medialnymi dotyczącymi naruszeń prawa popełnianych przez funkcjonariusza CBA. Najbliższe posiedzenie Sejmu odbędzie się w dniach 8-11 maja.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu zapowiedział w rozmowie z PAP, że inicjatywa PO "będzie poddana standardowym procedurom". "Jawność obrad jest jedną z podstawowych zasad prac Sejmu i wynika bezpośrednio z ustawy zasadniczej. Jednocześnie konstytucja przewiduje określony wyjątek. Jeżeli wymaga tego dobro państwa, Sejm może - bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów - uchwalić tajność obrad" - mówił Grzegrzółka. Jak wskazał, uchwalenie tajności obrad może nastąpić na wniosek Prezydium Sejmu lub co najmniej 30 posłów.

O tym, iż w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym doszło do zatuszowania przecieku dot. tajnej operacji Biura, poinformowało we wtorek, powołując się na jednego z b. szefów CBA, Radio Zet. Według radia, "podejrzewany o przeciek funkcjonariusz miał dowiedzieć się o tajnej operacji Biura, prowadzonej wobec współpracownika jednej z posłanek PiS i ostrzec go o tym, że jest podsłuchiwany". Z informacji przytoczonych w artykule wynika ponadto, że dyrektor lubelskiej delegatury CBA, który wykrył i ujawnił przeciek, miał zostać zwolniony, zaś funkcjonariusz odpowiedzialny za domniemany przeciek - otrzymać 2,5 tys. zł podwyżki i premię.

W materiale Radia Zet opisano m.in. list b. szefa Delegatury CBA w Lublinie Tomasza G. do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w którym twierdzi on m.in., że w grudniu 2015 r. powiadomił szefa CBA o uzasadnionym podejrzeniu, że jeden z funkcjonariuszy ostrzegł osobę, wobec której prowadzono tajną operację i o zgromadzonych w tej sprawie "mocnych dowodach". Jako zadziwiający określa jednocześnie przebieg postępowania wyjaśniającego wszczętego wobec podejrzanego o dokonanie przecieku. Radio Zet przytacza także komentarz b. szefa CBA (w latach 2009-2015) Pawła Wojtunika, zdaniem którego opisana przez dziennikarzy sprawa to skandal przypominający "przeciek w aferze starachowickiej".

Sprawa rzekomego przecieku w Delegaturze CBA w Lublinie była wnikliwie badana w ramach postępowania wyjaśniającego; formułowane w tej sprawie zarzuty są bezpodstawne - oświadczył w środę szef Biura Ernest Bejda. "W związku z pojawiającymi się informacjami w sprawie rzekomego przecieku w Delegaturze CBA w Lublinie informuję, że formułowane zarzuty są bezpodstawne" - napisał Bejda. Jak zapewnił, opisana sprawa domniemanego przecieku "była wnikliwie badana w wyniku postępowania wyjaśniającego CBA, w trakcie którego przesłuchano m.in. wszystkich funkcjonariuszy Biura, mających dostęp do materiałów sprawy, z której rzekomo miało dojść do przecieku".

Posłowie PO chcą też, by koordynator służb specjalnych Michał Kamiński przestawił informację nt. powiazań jego zastępcy Macieja Wąsika oraz szefa CBA Ernesta Bejdy z Jakubem R., który w latach 2006-2013, pełniąc funkcję wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami w urzędzie m.st. Warszawy, odpowiadał za decyzje w postępowaniach dot. zwrotów warszawskich nieruchomości.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.