Odrzucenie przez rząd zaleceń KE wobec wymiaru sprawiedliwości nie daje szans na szybkie zakończenie sporu. Teraz wszystko może zależeć od państw członkowskich
W odpowiedzi przekazanej wczoraj Komisji Europejskiej polski rząd dał jasno do zrozumienia, że dzisiaj nie wchodzą w grę korekty w systemie sądownictwa zgodne z unijnymi wytycznymi. Przekonywał, że konstytucyjność żadnej z wprowadzonych przez PiS zmian nie została podważona. Pomimo tego Warszawa wyraziła gotowość do kontynuowania dialogu i wspólnej z Komisją oceny rezultatów zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości.
To może jednak nie wystarczyć urzędnikom w Brukseli. Choć KE nie komentowała wczoraj stanowiska polskiego rządu, nieoficjalnie unijne źródła wskazywały, że odrzucenie przez niego jej uwag nie daje żadnych szans na zakończenie sporu.
Reklama
Opcji nuklearnej wprowadzającej sankcje nie poprą wszystkie kraje
– Polska spaliła za sobą chyba wszystkie mosty – słyszymy.

Reklama
Gdyby w odpowiedzi Warszawa zobowiązała się do wprowadzenia korekty zmian w systemie sądownictwa, Komisja Europejska byłaby gotowa wycofać swój wniosek o uruchomienie art. 7 z Rady UE. Jego dalsze procedowanie prowadzić będzie do głosowania, w którym kraje członkowskie będą musiały zdecydować, czy w naszym kraju dochodzi do naruszenia praworządności.
Radzie UE w tym półroczu przewodzi Sofia. Wczoraj bułgarska minister spraw zagranicznych Ekaterina Zachariewa uzależniła dalsze procedowanie art. 7 od opinii Komisji. Jeśli KE zdecyduje się na dalsze kroki, kraje członkowskie zajmą się sprawą Polski na kolejnym posiedzeniu Rady UE – prawdopodobnie w kwietniu.
Warszawa jest na to przygotowana i już pracuje nad zdobyciem poparcia. By wniosek Komisji upadł, Warszawę musi poprzeć sześć państw. Wsparcie wielokrotnie wyrażały już Węgry. Dołączyły do nich ostatnio państwa bałtyckie: Litwa, Łotwa i Estonia. Prawdopodobnie wstrzyma się od głosu przygotowująca się do opuszczenia UE Wielka Brytania. Polska może też próbować przekonać Słowację, Maltę, Rumunię i Bułgarię. Kraje te ostatnio również są krytykowane na unijnym forum i być może – chcąc uniknąć podobnych kłopotów, gdyby doszło do precedensu w przypadku Polski – poprą nas w głosowaniu.
Elementem perswazji jest przygotowana przez polski rząd biała księga na temat zmian w sądownictwie. Wczoraj dyskutowali o niej w Brukseli ministrowie ds. europejskich. O ich spotkanie wnioskował wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans, który – jeszcze przed zapoznaniem się z odpowiedzią polskiego rządu – wskazywał, że biała księga to za mało i potrzeba jest konkretnych odpowiedzi. Zgodził się z Timmermansem niemiecki minister Michael Roth, który podkreślił, że „samo mówienie dla mówienia nie wystarczy”.
Jeżeli nawet Polska przegrałaby głosowanie w Radzie UE, to nie grożą jej żadne sankcje. Procedura przewidziana w ustępie pierwszym art. 7 unijnego traktatu prowadzi co najwyżej do stwierdzenia ryzyka naruszenia praworządności. Nie ma tu mowy o karach. Opcja nuklearna – nieuruchomiona do tej pory – wprowadzająca sankcje nie jest jednak wykluczona. Jej skuteczne zastosowanie mogłoby pozbawić Polskę głosu na unijnym forum. Nie ma na to jednak wielkich szans, bowiem konieczne jest jednomyślne poparcie takiego rozwiązania przez wszystkie kraje członkowskie.
Państwu, wobec którego uruchomiono art. 7, może być jednak trudno o dobrą pozycję w negocjacjach nad nowym unijnym budżetem po 2020 r. Tym bardziej że coraz głośniej w UE dyskutowana jest propozycja uzależnienia unijnych wypłat od przestrzegania zasad praworządności.
Komisja, uruchamiając przed trzema miesiącami procedurę w ramach art. 7, wydała jednocześnie dodatkowy, czwarty zestaw zaleceń. Dotyczył on nowych w stosunku do poprzednich rekomendacji zmian dotyczących Sądu Najwyższego oraz Krajowej Rady Sądownictwa. Komisja zaleciła, by nie stosowano obniżonego wieku emerytalnego wobec sędziów SN i zniesiono swobodę decyzyjną prezydenta odnośnie do przedłużania kadencji sędziów. W zaleceniach przestrzegano przed przerywaniem kadencji członków KRS (od tamtego czasu Sejm na mocy nowych przepisów powołał 15 nowych sędziów do KRS; wcześniej członków tego ciała wybierały środowiska sędziowskie). KE zdecydowała także 20 grudnia o wniesieniu do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawy przeciwko polskiemu rządowi w związku ze zróżnicowaniem wieku emerytalnego sędziów w zależności od płci. Nowa ustawa o ustroju sądów powszechnych wprowadza 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Sprawa jest w toku.