Okoński odpowiada Wróblowi: Nie zamieniać heroizmu w banał

Michał Okoński
Michał OkońskiMedia / Materialy prasowe
2 marca 2018

Tekst Michała Okońskiego o tym, że «szacowanie liczby Żydów, których podczas wojny zabili Polacy, jest doświadczeniem upiornym», wciąga, a zarazem obnaża słabość środowiska, które autor reprezentuje” – napisał Jan Wróbel na marginesie artykułu, który opublikowałem niedawno w „Tygodniku Powszechnym”. Słabość ta miałaby polegać na tym, że badaczy zajmujących się ciemnymi kartami polskiej historii zwalniam z precyzji (choć publicysta DGP zauważa, że demistyfikuję liczbę 200 tys. rzekomych ofiar Polaków), natomiast reaguję alergicznie na brak precyzji w liczeniu polskich dobrych czynów.

Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia z nieporozumieniem, w którego tle stoją kwestie polityczne: dla Wróbla, jak przywoływanego przezeń Piotra Zaremby, wykorzystanie nieprawdziwych, zawyżonych liczb żydowskich ofiar w sporze z państwem polskim to „kryminał”, a „mnożenie” liczby szlachetnych Polaków w interesie tegoż państwa można usprawiedliwić. Ja w tym widzę klasyczną pułapkę „polityki historycznej”, która dramatyczne dzieje sprzed 70 lat chciałaby nie tyle zrekonstruować i zrozumieć, ile – po opakowaniu w stosowną „narrację” – wykorzystać dla wzmocnienia współczesnej pozycji Polski. Nie mówię, że mnie taka postawa oburza – przeciwnie, rozumiem ją nawet, choć uważam, że to raczej dokonujące się w ciągu ostatnich lat uczciwe rozliczenie z okupacyjną historią poprawiało opinię o Polsce w świecie, a dzisiejsza histeria ją psuje. Z krytykującym historyków z Centrum Badań nad Zagładą Żydów Zarembą też się nie zgadzam – sądzę, że są ambasadorami Rzeczypospolitej dojrzałej, zarzut zaś, że w Jad Waszem opinia o Polsce pogorszyła się na skutek ich działalności, przyjmowałbym z rozbawieniem, gdyby nie to, iż w obecnym klimacie może być groźny (niedawno w IPN odsunięto od badań nad Zagładą jednego z ostatnich tam specjalistów od tematu). Zaremba i Wróbel nie zarzucają historykom z Centrum pisania nieprawdy, więc trochę nie rozumiem: milczeć mieli o tym, co znajdowali w archiwach? A co, jeśli historia przedstawiana przez nich jest nie tyle „obrzydliwsza”, ile zwyczajnie pełniejsza?

Pozostało 42% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.