Dwa lata to wystarczająco długi czas, aby władza zaczęła się zużywać – przynajmniej w oczach opinii publicznej. Doświadczyły tego wszystkie dotychczasowe polskie gabinety. Poza jednym. Obecnym
Reklama
Nawet jeśli ekipa zaczyna z dużym kredytem zaufania – jak np. rząd SLD i PSL z Waldemarem Pawlakiem na czele w 1993 r. czy PO i ludowców pod przewodnictwem Donalda Tuska w 2007 r. – to niechybnie liczba jej zwolenników zaczyna topnieć, puchną zaś szeregi przeciwników. W skrajnych przypadkach po dwóch latach rządzenia wartości te mogą zamienić się miejscami – jak w przypadku rządu Leszka Millera, który na półmetku kadencji miał tylu przeciwników, ilu zwolenników na początku urzędowania.
Od tej reguły jest jeden wyjątek i jest nim obecny rząd. Tak wynika z najbardziej reprezentatywnych, bo prowadzonych od ponad 20 lat badań opinii publicznej Fundacji CBOS. Kiedy ośrodek po raz pierwszy zapytał Polaków o stosunek do rządu w miesiąc po zaprzysiężeniu – w grudniu 2015 r. – za jego zwolenników uznało się 30 proc. respondentów, a 34 proc. określiło się jako przeciwnicy (kolejne 30 proc. było obojętnych, reszta uznała, że jest im trudno powiedzieć). Dwa lata później, w październiku br. (nowszych danych nie ma), do grupy zwolenników zaliczało się już 44 proc. badanych, a przeciwników – 27 proc. Odsetek zwolenników przez te dwa lata ani razu nie spadł poniżej wyjściowego poziomu, więc rząd tylko zyskiwał na poparciu.
Nie sposób rozpatrywać stosunku do rządu w oderwaniu od innych czynników, np. oceny sytuacji gospodarczej czy kierunku, w jakim zachodzą zmiany w kraju. Jeśli idzie o ocenę stanu gospodarki, to od 1989 r. jeszcze nigdy nie była tak dobra. W październiku 53 proc. respondentów uznało, że gospodarka jest w dobrej kondycji, podczas gdy historycznie odsetek ten ledwie kilka razy przekroczył poziom 30 proc. Natomiast od początku roku odsetek osób, które sytuację gospodarczą oceniają negatywnie, nie przekroczył 20 proc. – historycznie spadł do tego poziomu tylko raz, w styczniu 2008 r. (przez pozostałe lata udział Polaków źle oceniających sytuację gospodarczą był wyższy). Co więcej, w ub. miesiącu 49 proc. ankietowanych było zdania, że sytuacja w kraju zmierza w dobrym kierunku – po 1990 r. wskaźnik ten osiągnął wartość 50 proc. i więcej tylko kilka razy.
Oczywiście nie każdej ekipie udało się doczekać końca kadencji, a niektóre nie rządziły nawet dwóch lat. Dla porównania postanowiliśmy pokazać, jak kształtowało się poparcie na początku urzędowania i po dwóch latach od wyborów w obrębie rządzących formacji i bez względu na skład rządu (historycznie poważne rekonstrukcje nie prowadziły do znaczącej poprawy notowań w dłuższej perspektywie, lecz jedynie do krótkotrwałych wzrostów poparcia).