Dzięki kolejnym przewoźnikom wchodzącym na polskie tory podróżni mają coraz większą ofertę i niższe ceny. Władze PKP starają się jednak powstrzymać tę rywalizację rynkową. W ostatnim czasie szczególnie aktywny w tej kwestii jest wiceprezes spółki Dariusz Grajda. To były wiceszef Kolei Mazowieckich, a jednocześnie działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego, który w latach 2002–2024 z ramienia tej partii był radnym powiatu otwockiego. Członkiem PSL jest też minister infrastruktury Dariusz Klimczak.
Grajda w różnych pismach sprzeciwia się konkurencji. Jesienią skrytykował spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe za przydzielanie czeskiej firmie RegioJet korzystnych ponoć godzin odjazdu. Pociągi tego przewoźnika na trasie Warszawa–Kraków miały kursować w podobnych porach, co pociągi PKP Intercity. „Takie rozmieszczenie połączeń nie sprzyja realnemu wzrostowi liczby pasażerów w korytarzu komunikacyjnym. W praktyce prowadzi to jedynie do przesunięcia części podróżnych z pociągów PKP Intercity do czeskiego przewoźnika prywatnego, nie tworząc przy tym rzeczywistej konkurencji pod względem jakości czy różnorodności usług” – pisał wiceprezes. Na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury wiceminister Piotr Malepszak przekonywał, że przy ograniczonej przepustowości na remontowanej linii Warszawa–Kraków PKP PLK w trakcie konstruowania rozkładów jazdy musi paczkować ruch dalekobieżny, czyli ustawiać odjazdy w krótkich odstępach. W przeciwnym razie nie zmieściłby się tam ruch regionalny.
Dlaczego PKP blokuje reklamy konkurencji?
Tymczasem RegioJet skarżył się na problemy z wynajęciem kas i umieszczeniem reklam na dworcach zarządzanych przez spółkę PKP. Kiedy w końcu udało mu się powiesić banery na kilku ważnych stacjach, zaprotestowała spółka PKP Intercity. Grajda, oprócz pracy w zarządzie PKP, jest jednocześnie szefem rady nadzorczej tego przewoźnika. W liście, do którego dotarł portal Tvn24.pl, PKP Intercity skarży się, że „umożliwienie prowadzenia działań promocyjnych przez bezpośrednich konkurentów PKP Intercity na nośnikach należących do PKP S.A. stanowi naruszenie zasad oraz działanie na szkodę interesów Grupy PKP”.
W odpowiedzi na skargę zarząd PKP zlecił pod koniec stycznia kontrolę doraźną w Biurze Obrotu Nieruchomościami. Wiceminister Malepszak w piśmie do spółki PKP uważa jednak, że inni przewoźnicy powinni mieć możliwość reklamowania się na dworcach. „Mienie pozostające w dyspozycji PKP S.A., w tym powierzchnie oferowane do najmu, stanowi element infrastruktury o charakterze komercyjnym, który powinien być oferowany na równych, przejrzystych i niedyskryminujących zasadach wszystkim zainteresowanym podmiotom” – oznajmił.
RegioJet napotkał też inny problem. Choć złożył najwyższą ofertę w organizowanym przez PKP Cargo przetargu na zakup stacji postojowej na warszawskiej Pradze, to przewoźnik towarowy od dłuższego czasu blokuje finalizację sprzedaży. RegioJet przekonuje, że wynika to z presji zarządu PKP. – W ostatnim czasie od wiceministra Malepszaka wychodzą pisma do spółki PKP, że ta nie rozumie, na czym polega konkurencja czy układanie rozkładu jazdy. Widać, że wiceprezes PKP Dariusz Grajda stara się być coraz większym rozgrywającym i podkopuje pozycję Malepszaka – mówi Karol Trammer, założyciel dwumiesięcznika „Z biegiem szyn”.
Dlaczego pociągi muszą czekać?
Jednocześnie konkurencję na torach krytykują też inne spółki i organizacje, w których zasiadają działacze PSL. Kierowany przez związanego z partią Szymona Sobczaka Związek Samorządowych Przewoźników Kolejowych w liście do Ministerstwa Infrastruktury i PKP PLK narzekał na takie układanie rozkładu, w którym, z powodu przepuszczania pociągu RegioJet, wydłużane są postoje składów regionalnych. Podobne postoje wymuszają jednak także przejazdy pociągów PKP Intercity.
Trammer uważa przy tym, że spółka PKP jako podmiot traci rację bytu. Jedyną konkretną działalnością, którą prowadzi, jest zarządzanie dworcami, ale to zadanie – wzorem Czech czy Niemiec – może przejąć zarządca torów, czyli PKP PLK. – Do PKP trafiają nominaci polityczni, którzy wymyślają rolę dla tej spółki. Wiceminister Malepszak trafił do resortu z nadania Koalicji Obywatelskiej, ale jest człowiekiem spoza wielkiej polityki. Nie zachował kontroli nad spółką PKP i ta zaczęła mu wierzgać – komentuje.
Dariusz Grajda ani Piotr Malepszak nie chcieli skomentować toczących się sporów w sprawie konkurencji na torach.