Po raz pierwszy od przystąpienia do UE mamy do czynienia z tak wyraźną sprzecznością interesów między Polską a starą Europą.
Andrzej Duda na dzisiejszym szczycie NATO w Brukseli będzie rozmawiał z Emmanuelem Macronem o resecie polsko-francuskim i perspektywach reanimowania Trójkąta Weimarskiego (TW). W niedawnej rozmowie telefonicznej Macron miał przekonywać, że „podejmie się roli gospodarza (szczytu TW – red.) w pierwszym dogodnym terminie”. Jeśli do spotkania dojdzie, Polska będzie miała okazję przedstawić Paryżowi i Berlinowi swoją koncepcję zmian w Unii Europejskiej.
W najważniejszych punktach rozjeżdża się ona z tym, co proponują kluczowi gracze w strefie euro. Warszawa jest przeciw pogłębieniu politycznej integracji unii walutowej i presji na przyjęcie euro. Nie angażuje się w to, co określa się mianem solidarnościowego podejścia do rozwiązania kryzysu migracyjnego. Sprzeciwia się również protekcjonizmowi na jednolitym rynku UE i jest sceptyczna wobec zalążków polityki obronnej kreowanej przez Francję we współpracy z szefową unijnej dyplomacji, Włoszką Federicą Mogherini. Jeśli nałożyć na to dialog między Komisją Europejską i Warszawą w kwestii praworządności i manichejską narrację, w której konserwatywna kontrrewolucja ściera się z demokracją liberalną – polskie władze w debacie o przyszłości Unii stawiają się w roli outsidera.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.