Analizujemy, jakie pole manewru w kwestii relokacji mają polskie władze.
Polska nie zgadza się na tzw. relokację uchodźców. Słowacja i Węgry, które zajęły podobne stanowisko, postanowiły zaskarżyć decyzje Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE. Jest jednak mało prawdopodobne, by decyzja TSUE była dla nich korzystna. W DGP analizujemy, jakie pole manewru mają polskie władze. I czym może się skończyć spór Warszawy i Brukseli o uchodźców.
Na jakiej podstawie Polska musi przyjąć uchodźców z Włoch i Grecji? Czy polski rząd zobowiązał się też przyjąć azylantów z ośrodków uchodźczych w Turcji?
Tak. Początkowo w grę wchodził jedynie podział między kraje członkowskie 160 tys. uchodźców z obozów w Grecji i we Włoszech (a precyzyjniej osób wnioskujących o udzielenie ochrony międzynarodowej). Polska zadeklarowała wtedy przyjęcie ok. 5 tys. azylantów. Później Rada UE zmieniła swoją drugą decyzję i uzgodniono, że relokacją objętych zostanie 98 tys. osób przebywających na południu Europy, a 54 tys. osób (głównie Syryjczyków) trafi na Zachód z ośrodków uchodźczych w Turcji. W przypadku tych ostatnich mówi się nie o relokacji, ale przesiedleniu, gdyż dotyczy azylantów przebywających poza UE (teoretycznie Polska ma przyjąć 1900 z nich).
Obowiązek ten wynika z dwóch decyzji podjętych przez Radę UE we wrześniu 2015 r. (polską stronę reprezentował wówczas wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk). Ustanowiony w nich mechanizm dobrowolnego podziału uchodźców nazywa się w technokratycznym języku Brukseli „relokacją w sytuacjach nadzwyczajnych”. Zgodnie z art. 78 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu UE Rada może przyjąć takie środki, aby pomóc państwom nieradzącym sobie z masowym napływem migrantów. – Decyzje UE, w tym także te w sprawie relokacji, mają charakter wiążący, co oznacza, że pociągają za sobą obowiązki, które należy wykonać – wyjaśnia
KE lansuje własny system podziału azylantów, wyliczany w oparciu o obiektywne kryteria, takie jak liczba ludności, całkowity PKB, średnia liczba osób starających się w ciągu czterech wcześniejszych lat o ochronę międzynarodową oraz stopa bezrobocia. Według tego klucza Polska musiałaby otworzyć drzwi 6,1 tys. uchodźcom z Grecji i Turcji (Szwecja, dla porównania, niespełna 3,8 tys.). Wiele rządów otwarcie kwestionuje jednak system kwotowy, przekonując, że nie dość, że nie wyraziły na niego zgody, to jeszcze jest on zupełnie nieskuteczny.
W dłuższej perspektywie czasowej – tak. W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska wprost upomniała Polskę, Austrię i Węgry za „naruszenie podjętych zobowiązań prawnych”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.