Prezydencki minister Andrzej Duda, przedstawiając motywy zawetowania przez Lecha Kaczyńskiego ustawy rentowej, podkreślił, że "dotyczy ona niezwykle istotnych kwestii społecznych, przede wszystkim nowego sposobu liczenia świadczeń".

"Jak wynika z analiz, renty będą istotnie obniżone, nawet do poziomu ustawowego minimum. Osoby całkowicie niezdolne do pracy, które po raz pierwszy zostały objęte ubezpieczeniem po 1998 r. uzyskają rentę na poziomie poniżej 30 proc. ich średnich zarobków. Znajdą się więc w skrajnym ubóstwie" - wyjaśniał Duda. Zaznaczał, że prezydent nie może zaaprobować "wprowadzania oszczędności kosztem osób, które są dotknięte chorobą i nie mogą zarobić na własne utrzymanie, jest to bowiem system niesprawiedliwy społecznie".

Duda odniósł się też zawartego w ustawie zniesienia ograniczenia zarobkowania przez rencistów. "Niczym nieograniczone prawo zatrudniania się rencistów to pozory wprowadzenia korzystnych rozwiązań, które w rzeczywistości negatywnie wpłyną na wysokość świadczeń a skutki tego odczują przede wszystkim osoby niezdolne do podjęcia zatrudnienia" - stwierdził Duda.

Przewidziane w zawetowanej przez prezydenta nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS nowe zasady ustalania rent mają objąć osoby urodzone po 1948 r. Podstawa obliczenia renty miałaby być sumą zwaloryzowanych składek na ubezpieczenie emerytalne i kapitału początkowego. Renciści, którzy zdecydują się podjąć pracę zarobkową nie stracą renty, niezależnie od wysokości dochodów. (PAP)

awk/ ura/