Prace nad projektem ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia dały pracodawcom nadzieję na zmiany w Krajowym Funduszu Szkoleniowym. Jak się dziś okazuje – złudne. Bo choć zmiany będą, to nie spowodują zwiększenia środków na szkolenia. Wręcz przeciwnie.

Pracodawcy mówią wprost: dotychczasowy system funkcjonowania urzędów pracy i aktywizacji bezrobotnych nie odpowiada na aktualne potrzeby rynku pracy. Potrzebne są nowe regulacje, w tym te dotyczące Krajowego Funduszu Szkoleniowego, z którego idą pieniądze na podnoszenie kompetencji pracowników.

– Dziś korzysta z niego 0,6 proc. pracowników. To oznacza, że przy 17,3 mln pracujących pracodawcy pozyskują finansowanie dla ok. 96 tys. osób rocznie – tłumaczy Sławomir Szymczak, ekspert, koordynator projektu w departamencie pracy w Konfederacji Lewiatan. To stanowczo za mało, szczególnie że pracodawcy otwierają się na osoby 50+, a także długotrwale bezrobotne, co jest konsekwencją narastającego deficytu rąk do pracy.

– Prawda jest też taka, że szkolnictwo wciąż znajduje się o krok do tyłu w stosunku do zmian zachodzących na rynku pracy. A to oznacza, że obowiązek przyuczenia wchodzących na rynek pracy spada na barki pracodawców – zauważa Sławomir Szymczak.

Ogon Europy

Szczególnie że Polska jest w ogonie Europy w zakresie doskonalenia zawodowego pracowników. Do zeszłego roku zajmowaliśmy czwarte miejsce od końca – za Rumunią, Bułgarią i Grecją.

– Zmiany są potrzebne, bo stoimy u progu przełomu technologicznego. Bez dokształcania pracowników w ciągu kilku lat wygenerujemy bezrobocie strukturalne – podkreśla Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy.

Tymczasem, jak podlicza jeden z pracodawców działających w branży usługowej, co roku w ramach KFS do dyspozycji jest ok. 300 mln zł, które są rozdzielane na szkolenia przez PUP.

– Z reguły nabór odbywa się raz do roku. Chętnych jest więcej niż pieniędzy. To z kolei sprawia, że finansowanie szkoleń pracowników spada na barki firm. O ile duże sobie z tym radzą, o tyle dla sektora MŚP znalezienie funduszy na ten cel jest prawdziwym wyzwaniem – dodaje przedstawiciel sektora handlowego.

Dlatego pracodawcy liczyli na zwiększenie puli środków finansowych z KFS. Jak mówią, mają co prawda dostęp do pieniędzy na staże i szkolenia z urzędów pracy, ale celem takich działań jest aktywizacja bezrobotnych, a nie podnoszenie kompetencji pracowników, na czym najbardziej im zależy.

– Mają też dostęp do funduszy z UE w ramach konkursów organizowanych przez operatorów regionalnych. Tu jednak na wsparcie mogą liczyć przede wszystkim małe i średnie firmy. Proces jest mniej skomplikowany niż przy KFS. Pieniędzy nie jest jednak dużo, więc rozchodzą się w minutę – mówi Katarzyna Lorenc.

Więcej, czyli mniej

Propozycje zawarte w projekcie ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która ma regulować KFS, zakładają, że w roku budżetowym będzie można przeznaczyć na szkolenia nie mniej niż 4 proc. i nie więcej niż 6 proc. przychodów Funduszu Pracy z roku poprzedzającego ten, w którym jest sporządzany plan finansowy funduszu szkoleniowego.

– Zostałby więc utrzymany sposób naliczania, który obowiązuje od 1 stycznia 2024 r. Wcześniej było to 2 proc. przychodów – zauważa Sławomir Szymczak. Tym samym budżet KFS nie będzie wyższy. Szczególnie że od 2019 r. została obniżona składka na Fundusz Pracy.

– Z 2,45 proc do 1 proc. W związku z tym nieznaczne podniesienie limitu budżetu na KFS jedynie wyrównuje niższe przychody ze składki na FP i nie jest prorozwojowe. Konieczne jest nowe podejścia do funduszu, które pozwoliłoby na realną poprawę odsetka osób dorosłych uczestniczących w uczeniu się przez całe życie – tłumaczy Sławomir Szymczak.

Konfederacja Lewiatan uważa, że na szkolenia należy przeznaczyć 8–10 proc. pieniędzy z Funduszu Pracy. To dałoby budżet na poziomie 1,5 mld zł rocznie i pozwalałoby na przeszkolenie 500 tys. pracowników.

Eksperci zwracają poza tym uwagę, że w projekcie ustawy zaproponowano zwiększenie dostępu do Krajowego Funduszu Szkoleniowego dla osób prowadzących firmy jednoosobowe oraz pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych. Tym samym rośnie grono pracodawców, którzy będą mogli z niego korzystać, ale nie zwiększa się pula dostępnych środków finansowych.

– To oznacza jedno – jeszcze mniej pieniędzy w przeliczeniu na firmę, czyli ograniczenie dostępności funduszy dla wszystkich – zauważa jeden z pracodawców.

Nie można się odwołać

W projekcie brakuje też mechanizmu przyznawania (lub odmowy) środków z KFS na mocy decyzji administracyjnej. Środki wsparcia z KFS są przyznawane na podstawie zawartych umów cywilnoprawnych. Warto jednak zaznaczyć, że umowy cywilnoprawne nie są decyzjami administracyjnymi i dlatego nie podlegają przepisom kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.), które dotyczą wydawania, zaskarżania i wykonywania decyzji administracyjnych. Przedsiębiorcy nie mają możliwości odwołania się od decyzji starosty lub prezydenta (miasta na prawach powiatu) w zakresie odmowy przyznania środków publicznych, tj. środków z KFS. Można to odczytywać jako działanie dyskryminujące i niezgodne z zasadami państwa prawa.

Natomiast krokiem w dobrą stronę, jak wskazują eksperci, jest zmiana zakresu działań możliwych do sfinansowania z KFS. Zaproponowano finansowanie nie tylko egzaminów, lecz także innych form potwierdzania wiedzy i umiejętności. Wśród pozytywnie ocenianych zmian jest też przepis, który wskazuje, że szkolenia dla osób bezrobotnych powinny realizować podmioty wpisane do rejestru, o którym mowa w ustawie z 9 listopada 2000 r. o utworzeniu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (Dz.U. 2024 poz. 419), w zakresie świadczenia usług szkoleniowych. Zdecydowano się zastąpić wpis instytucji szkoleniowej do Rejestru Instytucji Szkoleniowych wpisem do Bazy Usług Rozwojowych (BUR) ze względu na dublowanie się informacji w dwóch publicznych rejestrach. ©℗