Na stu chorych Polaków dziewięciu symuluje. Przedstawiają w pracy wyłudzone L4, żeby uciec przed zwolnieniami, ale czasem dostają zewnętrzne zlecenie albo potrzebują czasu na remont domu.
W pierwszym kwartale tego roku komisje orzekające Zakładu Ubezpieczeń Społecznych cofnęły świadczenia zdrowotne warte 39 mln zł. To dwa razy więcej niż w tym samym okresie 2008 r.
Większość nadużyć wykryto na podstawie donosów firm przekonanych, że pracownicy uciekają na zwolnienie. – Niektóre historie są ewidentne i bardzo łatwo je udowodnić – mówi rzecznik krakowskiego oddziału ZUS Robert Kordaszewski. Jeden „chory” otworzył drzwi kontrolerowi z ZUS z pędzlem malarskim w ręku. Remontował mieszkanie, gdy lekarz kazał mu leżeć w łóżku. Zdarzają się też absurdalne historie. Na widok inspektorów ZUS w jednej z piekarni siedmiu pracowników uciekło z miejsca pracy. Po sprawdzeniu okazało się, że dorabiali tam na czarno. A w tym samym czasie w innej pracy przebywali na zwolnieniu chorobowym. Jeden z lekarzy orzeczników opowiada też historię o chorym, który stawił się na komisji o kulach, a po pozytywnym orzeczeniu odjechał spod budynku na rowerze. – Był też pracownik, którego w czasie choroby zastaliśmy pracującego jako operator koparki – mówi dr Wanda Krowińska, orzecznik z wrocławskiego oddziału ZUS.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.