Marka Pudliszki, której właścicielem jest Kraft Heinz, świętuje stulecie. Czy ten rok można uznać za najtrudniejszy w dotychczasowej historii firmy?

Koronawirus jest kolejną przeszkodą, którą wspólnie pokonamy. To prawda, że jest to wyjątkowy czas dla nas wszystkich. Niemniej jednak marka doświadczyła już w swojej historii wielu wyzwań – może nawet trudniejszych. Heinz został przejęty w 2013 r. – była to jedna z największych fuzji w branży spożywczej i napojów. Oznaczało to również wyzwania – sprzedaż części działalności i wprowadzenie nowej kultury wewnętrznej oraz zwiększony nacisk na wzrost i innowacyjność. Bardzo się cieszymy ze świętowania naszych setnych urodzin, bo są świadectwem jakości i siły marki. Wierzymy też, że te trudne okoliczności pozwolą nam zrobić kolejny krok w kierunku umocnienia naszej pozycji na rynku.

Jak firma podnosiła się z dawnych kryzysów?

Myślę, że z kryzysów wychodzimy silniejsi. W tym roku nauczyliśmy się bardziej efektywnej, mądrej pracy zdalnej. Nauczyliśmy się radzić sobie ze skrajną niepewnością i wysokim popytem. Polski zespół stanął na wysokości zadania. Częściej komunikujemy się wirtualnie, np. codzienne spotkania poranne przy kawie przenieśliśmy do sieci. Położyliśmy też nacisk na komunikację wewnętrzną, częstszy kontakt kierownictwa z pracownikami. Nastąpiły też pewne zmiany w łańcuchu dostaw. Zwiększyliśmy efektywność pracy magazynu. Ale przede wszystkim udało nam się w tych trudnych czasach dać i wykorzystać dużo większą swobodę działania pracowników. To cenne doświadczenia dla całej organizacji.

Co teraz? Jak firma i branża przeszły przez czas pandemii? Czy skorzystali państwo z pomocy rządowej? Czy w waszych zakładach miały miejsce przestoje?

Przemysł spożywczy odegrał kluczową rolę w zapewnieniu zaopatrzenia w żywność ludziom przebywającym w domach. Nie korzystaliśmy ze wsparcia rządowego. Nie mieliśmy też przestojów dzięki surowym procedurom związanym z bezpieczeństwem pracowników, które uruchomiliśmy już w marcu. W okresie pandemii odnotowaliśmy wręcz rekordową produkcję. Jako Heinz przeznaczyliśmy 50 tys. sztuk produktów na wsparcie branży gastronomicznej w Polsce, która zmagała się ze skutkami lockdownu. Były to darowizny dla HoReCa poprzez specjalną platformę internetową PorcjaAntykryzysowa.pl. Lokale gastronomiczne mogły dokonać wyboru produktów odpowiadających ich potrzebom, a następnie zlecić ich bezpłatną dostawę pod wskazany adres. Do dziś pomogliśmy 300 niezależnym restauracjom, przekazując im bezpłatne 20-kilogramowe zestawy produktów Heinz. Stworzyliśmy też program regularnych darowizn na rzecz banków żywności, w co zaangażowane są lokalne zespoły logistyczne. Ponadto zainwestowaliśmy w e-commerce. Dbamy o naszych partnerów biznesowych. Ściśle współpracujemy z ok. 200 rolnikami: kupujemy od nich świeże, najlepsze warzywa. Dzięki temu pomagamy zapewnić utrzymanie około tysiącu osobom – im samym i ich rodzinom.

Co się zmieniło w firmie po pandemii – pod kątem zatrudnienia i organizacji pracy?

Firma pracuje na najwyższych obrotach. Wprowadziliśmy wiele zmian – np. politykę elastycznej pracy z domu. Nasza komunikacja mocniej opiera się na dostępnych narzędziach, komunikatorach internetowych. Rozbudowujemy zespół handlowy w Polsce, dodając nowe stanowiska w strategicznych obszarach. Pracujemy nad różnymi programami szkoleniowymi dla pracowników, aby rozwijać ich umiejętności i wiedzę, które są niezbędne w nowej rzeczywistości. Oznacza to m.in. wsparcie w zakresie propagowania aktywności fizycznej, treningi jogi online, sposoby radzenia sobie ze stresem. Wprowadziliśmy kwartalną ankietę pracowniczą i strategię gromadzenia opinii, aby lepiej zrozumieć dynamikę zespołu w tych wyjątkowych okolicznościach.

Co teraz? Przygotowujecie się do drugiej fali pandemii? Jakie działania podejmuje firma, by uchronić się przed skutkami kolejnego ewentualnego lockdownu?

W dalszym ciągu obowiązuje większość środków ostrożności, bezpieczeństwo naszych pracowników ma absolutny priorytet. Zadbaliśmy o procedury związane z higieną i poziomem czystości w miejscu pracy, ścisłe przestrzeganie dystansu społecznego, stosowanie barier fizycznych i izolacji, jednokierunkowy przepływ ruchu czy ogólną reorganizację środowiska pracy. Wprowadziliśmy nowy format pracy zmianowej, aby każdy pracował tylko w niewielkim, stałym gronie. Cały czas analizujemy sytuację.

Jak obecnie przedstawiają się planowane inwestycje?

W czasie kryzysu zdecydowaliśmy się skupić przede wszystkim na darowiznach na rzecz banków żywności. Z tego powodu opóźniliśmy obchody stulecia Pudliszek, ponieważ naszym zdaniem nie byłoby to odpowiednie w tym trudnym dla nas wszystkich okresie. Nie wstrzymaliśmy jednak inwestycji. Obecnie w fabryce w Pudliszkach jesteśmy na etapie uruchamiania dwóch nowych linii produkcyjnych, przy których pracę znajdzie około 45 osób. Jest to nowa szansa na rozwój, bo produkcja sosów w formie dipów w słoikach i saszetkach na potrzeby gastronomii nie mieściła się wcześniej w zakresie naszych możliwości. Nowe linie uruchamiamy specjalnie na potrzeby rynku, który w ostatnim roku mocno się rozwija.

Czy kryzys to dobry czas na konsolidacje i przejęcia? Macie takie plany?

Kryzys jest generalnie dobrym czasem na przejęcia. Kraft Heinz zawsze szuka możliwości na rynku, o ile tylko ma to sens komercyjny. W samym środku pandemii należy jednak oczekiwać, że firmy będą niechętne fuzjom i przejęciom. Niemniej prognozy wydają się być dość optymistyczne i przewiduje się, że powrót do normalności rozpocznie się na przełomie 2020 i 2021 r.

Jak przedstawiają się wyniki sprzedaży w Polsce? Firma wciąż się rozwija – a może nasycenie rynku i konkurencja są tak silne, że najlepsze lata już minęły?

Sprzedaż w Polsce wykazuje pozytywne tendencje od ponad dekady. Nasze perspektywy na przyszłość też są bardzo dobre. Marka Pudliszki cieszy się bardzo silną pozycją dzięki swojej historii i jakości, dzięki silnemu zespołowi. Jesteśmy optymistycznie nastawieni do przyszłości, biorąc pod uwagę udaną premierę majonezu Pudliszki. Nasza druga marka, Heinz, od kilku lat regularnie rośnie o ponad 30 proc. rocznie. W tym roku spodziewamy się dwucyfrowego wzrostu. W trudnych czasach COVID-19 nasza fabryka w Pudliszkach zwiększyła swoją zdolność do pokrycia rosnącego zapotrzebowania rynku.

Jak pandemia wpłynęła na sprzedaż żywności zwanej „comfort food”?

Znaczący jej wzrost odnotowaliśmy w marcu, gdy konsumenci napełniali swoje lodówki i spiżarnie takimi produktami jak np. dania gotowe czy koncentrat pomidorowy. Obserwujemy jednak znaczny spadek zbytu do restauracji. One będą podlegać surowym ograniczeniom, a niektórzy konsumenci wciąż boją się spożywania posiłków poza domem.

A może w ostatnim pandemicznym czasie pojawiły się jakieś nowe trendy, a inne stały się pass©℗

Kryzysy zawsze przyśpieszają zmiany trendów – ten nie był wyjątkiem. Teraz zaobserwowaliśmy przyspieszenie rozwoju zakupów internetowych i usług dostaw do restauracji. Jeden z naszych sprzedawców detalicznych zwiększył udział zakupów internetowych w sprzedaży ogółem z 4 proc. do 8 proc. w II kw. tego roku. Oficjalne prognozy PMR dla polskiego rynku przewidują, że w tym roku sektor e-commerce wzrośnie o 26 proc. W porównaniu do 22 proc. w 2019 r. i 16 proc. w 2018 r. jest to najwyższa dynamika wzrostu w ciągu ostatnich kilku lat. Według danych Gemius Polska aż 73 proc. polskich internautów kupuje w internecie różne produkty, w tym żywność. To aż o 11 punktów procentowych więcej niż w latach ubiegłych. Naszym zdaniem oba te trendy pozostaną z nami na dłużej.

NPBP2020