Reklama
Stawiam, że większość z was (jeśli nie wszyscy) odpowiedziała twierdząco na wszystkie trzy pytania. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że wiedza o grzechach Fejsa i jego dziwacznego ojca dyrektora jest dziś dość powszechna. A ich tropienie to trochę takie odkrywanie Ameryki pół wieku po Kolumbie. Od dłuższego czasu mamy bowiem modę na walenie w Facebooka, a książka dwóch dziennikarek „New York Timesa” dobrze się w ten trend wpisuje.
Sheera Frenkel, Cecilia Lang ,„Brzydka prawda. Kulisy walki Facebooka o dominację”. Tłum. Anna Zdziemborska,Tenis, Poznań 2022 / nieznane
Być może wszystko, co istotne, trzeba powtarzać, żeby się dobrze utrwaliło. Pewnie podobnie jest z tezą o niszczącym wpływie mediów społecznościowych - ze szczególnym uwzględnieniem Facebooka - na stan naszej demokracji oraz debaty publicznej. Zamykanie ludzi w banieczkach samoutwierdzenia? Fakt! Żerowanie na polaryzacji? No pewnie! Uwłaszczenie się na produkowanej przez nas wszystkich co dnia „nadwyżce kognitywnej” i sprzedawanie jej za wielkie pieniądze biznesowi? Oczywiście! Wyciszanie inaczej myślących? O tak! Plus gęsta sieć wpływów i lobbingu, jakim GAFA (Google, Amazon, Facebook, Apple) oplotły światową politykę. Wszystko to prawda. O wszystkim tym wiemy jednak od naprawdę dość dawna. Tylko na łamach tej kolumny czytali Państwo w ostatnich miesiącach o kilku książkach na ten temat. Nie przeczę, że praca Frenkel i Lang to dobra robota. Czyta się to świetnie. Zwłaszcza że grunt został już przygotowany przez innych. Szału jednak nie ma. Więcej samoutwierdzenia się w tym, co już i tak skądinąd wiemy. A przynajmniej się domyślamy.
Zastanawiam się tylko nad jednym. Czy z faktu, że do sądu nad Zuckerbergiem przystępuje nawet liberalny amerykański mainstream, może coś wyniknąć? Przecież nie od dziś wiadomo, że Zuck żyje z tą Ameryką w doskonałej symbiozie i obsługuje jej potrzeby. To dzięki takim, a nie innym social mediom liberalna Ameryka nie musi się konfrontować z niewygodnymi dla niej faktami. Czy traktować tego typu publikacje jak figowy liść? Jak koncesjonowaną krytykę? Czy może zanosi się na poważniejszą zmianę, której zapowiedzią jest choćby news sprzed paru dni - zakup Twittera przez kontrowersyjnego miliardera Elona Muska. Oto bowiem anty-Zuck kupuje największego konkurenta Facebooka. A my - szaraczki - patrzymy na to i próbujemy zrozumieć. To spór w rodzinie czy zapowiedź wojny totalnej? Narodziny nowego modelu? Ciekawie zaczyna być więc w zasadzie dopiero w momencie i w miejscu, w którym Frenkel i Lang kończą. A nie tam, gdzie zaczynają. ©℗