Nie pisuję w tym miejscu o literaturze sensacyjno-detektywistycznej. Czasem sam się dziwię dlaczego? Choć konsumuję jej – a stawiam, że Państwo też – całkiem sporo. Zbrodnia ma przecież tak wiele nieodpartego czaru, że można chyba nazwać kryminały „nieformalną królową literatury”. I to się raczej – patrząc na nakłady – w najbliższym czasie nie zmieni.
Jednocześnie książki z tego gatunku to nie są „tylko” kryminały. Dzieją się przecież w bardzo konkretnej rzeczywistości. Rzadko opisują ją jednak trafnie. Dużo częściej – niestety – trafiają jak kulą w płot. Co potrafi zabić i zniechęcić nawet do najbardziej misternie skonstruowanej zagadki.