Przede wszystkim są pochłonięci utrzymaniem stołków. Choć impet ulicznych demonstracji osłabł i nie ma obecnie ryzyka, że władzę oraz przywileje odbierze elicie zbuntowany „lud”, to w tle „kryterium ulicznego”, któremu w sierpniu ubiegłego roku dały początek sfałszowane prezydenckie wybory, zaszedł proces rzadziej relacjonowany przez zachodnie (w tym polskie) media, lecz o niebo groźniejszy z punktu widzenia interesów Łukaszenki i jego ludzi.
Przy okazji groźny dla Białorusi jako państwa suwerennego. Zastrzeżenie dla purystów: tak, względnie suwerennego. Bo czym innym jest być satelitą Rosji, uzależnionym od niej gospodarczo i politycznie, a czym innym kolejną gubernią imperium.