Nawet mnie samemu niełatwo w to uwierzyć: już od 12 lat przyznaję o tej porze i w tym miejscu tytuł ekonomisty roku. To ranking autorski i subiektywny. Wyróżniam w nim autorów prac i badań, które powiedziały nam ostatnio o ekonomii coś nowego oraz inspirującego.
W 2025 r. takim ekonomistą był Steve Miran, główny doradca ekonomiczny Donalda Trumpa, a od września jeden z gubernatorów Fedu, czyli, przekładając na nasze realia – członek tamtejszej Rady Polityki Pieniężnej oraz zarządu banku centralnego.
Ekonomiczny doradca Trumpa
Do prac Mirana zajrzeć muszą ci, którzy chcą zrozumieć, jaki jest ekonomiczny plan stojący za prowadzoną przez Trumpa polityką celną. Ekonomista wyłożył jego solidne podstawy w głośnej pracy opublikowanej tuż przed powrotem republikanów do Białego Domu, a uważny czytelnik tej kolumny pamięta zapewne, że rozbierałem ten tekst w tym miejscu na czynniki pierwsze. Również po to, by pomieszać w kartach tym wszystkim, którzy ukontentowali się wygodnym (ale kompletnie nieprawdziwym) przekonaniem, że Trumpowa polityka celna jest działaniem chaotycznym, sprzecznym i pozbawionym planu.
Miran wyjaśnia, że prawdziwym źródłem największych strukturalnych problemów Ameryki jest zbyt silny dolar. A jest zbyt silny, bo jest walutą rezerwową świata, to zaś sprawia, że popyt na niego nie maleje. W efekcie USA tkwią w pułapce. Z jednej strony pełnią wobec świata rolę hegemona odpowiedzialnego np. za militarne bezpieczeństwo krajów NATO. Z drugiej nawet partnerzy z NATO (Europa i inni) korzystają na drogim dolarze, który sprawia, że amerykańska gospodarka więcej kupuje, niż sprzedaje. Efektem tego ostatniego jest chroniczny deficyt obrotów handlowych, który podważa reputację Ameryki.
Donald Trump wziął od Mirana tę analizę i, przekładając na język zrozumiały dla każdego, zaczął mówić o „podwójnym zdzierstwie”, którego USA doświadczają od reszty świata. Cała jego dalsza polityka zagraniczna (od ceł do nacisków na Europę, by wzięła na siebie odpowiedzialność za wydatki wojskowe) wynika z tej analizy. Również koncepcja układu z Mar-a-Lago, czyli upragnionego celu w postaci nowej międzynarodowej konferencji poświęconej relacjom handlowym Ameryki z jej handlowymi partnerami, to pomysł wynikający z wniosków, do których doszedł Miran. Doprawdy nieczęsto się zdarza, by prace ekonomiczne miały tak duże przełożenie na politykę gospodarczą o znaczeniu globalnym.
Lista nagrodzonych
Na koniec, wzorem lat poprzednich, przypominam dawnych laureatów konkursu. To ważne, bo choć wiele się wokół zmienia, to ta kolumna trzyma dla swoich wiernych czytelników rękę na pulsie debaty ekonomicznej. I to już od tylu lat.
2024 – Michael Pettis, który pokazuje, że źródłem napięć geopolitycznych są nierównowagi handlowe;
2023 – Diego Känzig za badania związków nierówności z polityką klimatyczną, z których wynika, że system ETS najmocniej uderza w najuboższe gospodarstwa;
2022 – Adam Tooze za dogłębne objaśnianie rzeczywistości kryzysu surowcowego po wybuchu wojny w Ukrainie;
2021 – Claudia Sahm, Servaas Storm oraz Enzo Rossi za badania nad procesami inflacyjnymi;
2020 – Pavlina Tcherneva za książkę „W sprawie gwarancji zatrudnienia”, w której pokazała, jak można w warunkach realnego kapitalizmu wybić zęby potworowi bezrobocia;
2019 – Stephanie Kelton i Pavlina Tcherneva, propagatorki nowoczesnej teorii pieniężnej, oraz Abba Lerner, nieżyjący prekursor finansów funkcjonalnych;
2018 – Karol Marks za to, że wiele jego analiz ekonomicznych wręcz zyskuje na aktualności;
2017 – Anthony Atkinson, Simcha Barkai i Branko Milanović za badania nad różnymi twarzami współczesnych nierówności;
2016 – Dani Rodrik za krytykę neoliberalnego podejścia do zjawiska globalizacji;
2015 – Janis Warufakis za heroiczną (choć nieudaną) próbę wykorzystania doświadczeń heterodoksyjnego ekonomisty w pracy ministra finansów Grecji;
2014 – Thomas Piketty za rozpoczęcie „Kapitałem w XXI wieku” wielkiej debaty o nierównościach ekonomicznych;
2013 – Michał Kalecki za pionierskie prace, które po kryzysie w 2008 r. stały się inspiracją dla współczesnych ekonomistów na całym świecie ©Ⓟ