Naczelny Sąd Administracyjny określił działanie prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jako „charakterystyczne dla państw autorytarnych i faszystowskich”.

„Wydanie przez organ postanowienia (…), w którym organ administracji państwowej postawił się ponad polskie sądy i wydane przez nie prawomocne orzeczenia, jednoznacznie wskazuje, że prezes UODO sprzeniewierzył się określonemu w art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych ślubowaniu, w którego rocie wprost zapisano, iż zobowiązuje się on do dochowania wierności Konstytucji RP oraz strzeżenia prawa ochrony danych osobowych. Takie postępowanie jest bowiem charakterystyczne dla państw autorytarnych i faszystowskich” – takie sformułowanie pojawiło się w pisemnym uzasadnieniu wyroku NSA. Wydał go trzyosobowy skład orzekający: Małgorzata Masternak-Kubiak, Przemysław Szustakiewicz (przewodniczący sprawozdawca), Tadeusz Lipiński.

– O ile z pierwszą częścią cytatu się w pełni utożsamiam, to drugą raczej bym sobie darował – komentuje prof. Maciej Gutowski, adwokat.

– Faszyzm ocenia się wedle wielu kryteriów, nie tylko według stosunku do orzeczeń sądowych. To prawda, że w państwach faszystowskich również ignorowano niewygodne wyroki sądów, ale na tym podobieństwa się kończą

– Przyznam, że nie spotkałem dotychczas podobnych wypowiedzi NSA. Owszem, pojawiały się w przestrzeni publicznej zarzuty braku niezależności prezesa UODO, zwłaszcza po niektórych jego decyzjach, ale były to zarzuty formułowane przez komentatorów i polityków. I nawet w odniesieniu do tych wypowiedzi nie przypominam sobie używania przymiotników „autorytarny” czy „faszystowski” – dodaje dr Paweł Litwiński, adwokat z kancelarii Barta Litwiński.

Bezpodstawne zabezpieczenie

Wyrok to jedna z odsłon głośnego swego czasu sporu o ujawnienie list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. W czerwcu 2019 r. NSA orzekł, że takie dokumenty zawierają informację publiczną, i nie znalazł podstaw, by ich nie ujawniać. Ostatecznie poznaliśmy je na początku 2020 r. Wcześniej jednak, w lipcu 2019 r., prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał postanowienie zabezpieczające w przedmiocie czasowego ograniczenia przetwarzania danych osobowych. Zobowiązał w nim Kancelarię Sejmu, aby powstrzymała się od upubliczniania list do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w tej sprawie.

– Odnosząc się do sprawy merytorycznie, uważam, że nie było podstaw do wydania przez prezesa UODO postanowienia zabezpieczającego. Ujawnienie tych danych było zgodne z polskim prawem. Nie znam prawnika specjalizującego się w ochronie danych osobowych, który podzielałby ówczesne stanowisko prezesa UODO – mówi dr Paweł Litwiński.

Skargi na postanowienie prezesa UODO wnieśli: jedna z posłanek, organizacja pozarządowa oraz rzecznik praw obywatelskich. W efekcie zostało ono uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W zakończonej właśnie sprawie NSA – chociaż stwierdził brak legitymacji posłanki i fundacji do występowania w tej sprawie – oddalił skargę kasacyjną prezesa UODO na orzeczenie. Stwierdził m.in., że organ był związany wcześniejszymi wyrokami sądów administracyjnych.

Narastający konflikt

– Wydaje mi się, że organ chciał bardziej zadbać o interes polityczny, a nie o to, by realizować swoje zadania – mówi Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Fundacji Batorego. – Czy natomiast jest to działanie charakterystyczne dla państw autorytarnych i faszystowskich? Opinii tak daleko idącej nie podzielam. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że prawo nie jest przestrzegane przez funkcjonariuszy publicznych, a chęć pomocy kolegom z innych organów przeważa nad literą prawa i przyzwoitością, jednak szczególnie w Polsce takie sformułowania powinny być zarezerwowane dla bardziej poważnych przypadków.

Sprawa może wpisywać się w szerszy kontekst sporu między organem a sądem. Niedawno zastępca prezesa UODO Jakub Groszkowski na briefingu prasowym skrytykował uzasadnienie orzeczenia NSA uchylającego kary na spółkę Morele.net za wyciek danych użytkowników serwisu.

– Chcę wierzyć, że jest to wyrażenie opinii składu orzekającego w ramach niezależności sędziowskiej, a nie zgromadzenia ogólnego sędziów lub prezesa NSA. Sędziowie być może ulegli emocjom. Prezes UODO podważył swoim postanowieniem wyrok sądu i można było zwrócić mu na to uwagę, ale być może innymi słowami – mówi Krzysztof Izdebski.

O komentarz poprosiliśmy też UODO.

– Z dużym niepokojem odbieramy wskazany fragment uzasadnienia do wyroku NSA. W naszym przekonaniu nie licuje on z powagą sądu i ma charakter polityczny. Dlatego też, jako urząd niezależny i apolityczny, nie powinniśmy i nie chcemy komentować tych słów – odpowiedział nam Departament Komunikacji Społecznej.©℗

Działalność UODO w 2021 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

orzecznictwo