Ministerstwo Zdrowia jest zadowolone ze skutków funkcjonowania ustawy znanej jako apteka dla aptekarza i nie zamierza wprowadzać żadnych drastycznych zmian związanych z tą regulacją – takie wnioski płyną z odpowiedzi wiceministra zdrowia Macieja Miłkowskiego udzielonej 4 września br. na interpelację posłów Konfederacji.
Wiceszef MZ odpowiedzialny w głównej mierze za politykę lekową przyznaje, że nowelizacja prawa farmaceutycznego z 7 kwietnia 2017 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 1015) od początku budziła sprzeciw części przedstawicieli branży, przede wszystkim dużych sieci aptecznych. I choć minęły ponad cztery lata od momentu wejścia w życie ustawy (25 czerwca 2017 r.), pozostali oni nieprzekonani o słuszności jej wdrożenia. „(…) podstawowe cele założone na etapie projektowania ustawy zostały zrealizowane w całości lub w znacznym stopniu” – podkreśla minister Miłkowski.
Przypomnijmy: przepisy o aptece dla aptekarza miały ograniczać otwieranie nowych placówek na obszarach o ich dużym zagęszczeniu i przeciwdziałać nadmiernej koncentracji aptek w ramach nielicznych podmiotów gospodarczych. Ponadto miały zapobiegać zmniejszaniu znaczenia zawodu farmaceuty.
Reklama
Nietrafione argumenty
Głównym zarzutem dużych sieci aptecznych w stosunku do obowiązujących przepisów (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 974 ze zm.) jest ich odpowiedzialność za spadek liczby aptek w Polsce, zamykanych w wyniku decyzji urzędników inspekcji farmaceutycznej. Minister Miłkowski wyjaśnia, że zaprzestanie funkcjonowania aptek nie wynika wyłącznie z decyzji administracyjnych cofających zezwolenie na prowadzenie podmiotów. Zezwolenia mogą bowiem również wygasnąć, gdy przedsiębiorcy podejmą decyzję o zakończeniu prowadzenia biznesu. Na zmniejszenie liczby aptek w 2019 r. miało również wpływ wygaśnięcie zezwoleń przez niedopełnienie przez przedsiębiorców obowiązku notyfikacyjnego związanego z Krajowym Rejestrem Pośredników w Obrocie Produktami Leczniczymi.

Reklama
Resort zdrowia pozytywnie ocenia też dynamikę otwierania nowych aptek. Podkreśla, że między dużymi aglomeracjami miejskimi a obszarami wiejskimi nie ma dysproporcji
Jednocześnie minister Miłkowski uważa, że spadek liczby aptek jest, paradoksalnie, potwierdzeniem realizacji przyjętych założeń apteki dla aptekarza. Jego zdaniem mniej podmiotów może mieć wpływ na wzrost rentowności działających placówek, lepszą obsadę i większą dostępność leków.
Ponadto resort pozytywnie ocenia dynamikę otwierania nowych aptek. Maciej Miłkowski szczególnie podkreśla, że między dużymi aglomeracjami miejskimi a obszarami wiejskimi nie ma w tej kwestii dysproporcji. Według niego podnoszenie zarzutów o wykluczeniu lekowym osób mieszkających na wsi jest „znacznym nadużyciem”.
Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, przyznaje, że od lat organizacje lobbujące przeciw aptece dla aptekarza straszyły pacjentów skutkami tej regulacji.
– Manipulując liczbami, ostrzegano przed pustyniami aptecznymi, wykluczeniem lekowym, gigantycznymi wzrostami cen, a bardziej wrażliwym wskazywano ryzyko najazdu niemieckich farmaceutów na Polskę – wylicza Tomków. Jego zdaniem liczby przedstawione ostatnio przez wiceministra zdrowia weryfikują te stwierdzenia.
Skąd podwyżki cen
Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, zupełnie odmiennie interpretuje najnowsze statystyki. Mówi, że to właśnie w wyniku apteki dla aptekarza znacznie zmniejszyła się liczba placówek. To zaś ograniczyło konkurencję na rynku, doprowadzając do pogorszenia dostępności opieki farmaceutycznej i wzrostu cen leków.
Wiceminister Miłkowski w odpowiedzi na interpelację odnosi się do zarzutu odpowiedzialności ustawy za wyższe ceny.
– Choć na przestrzeni ostatnich dwóch lat zaobserwowano wzrost cen leków, to z uwagi na ograniczone dane nie sposób stwierdzić, że to właśnie przepisy apteki dla aptekarza odpowiadają za to zjawisko – twierdzi.
Jego zdaniem działania legislacyjne mogą mieć przełożenie na wysokość cen, ale wpływ na nie ma wiele innych czynników. Wymienia chociażby zachowania konsumentów podejmowane pod wpływem działań marketingowych producentów, zmiany polityki cenowej i handlowej dystrybutorów, a także trwającą pandemię koronawirusa skutkującą wzrostem cen w każdym sektorze gospodarki.
Możliwe dokręcanie śruby
Łukasz Waligórski, farmaceuta i redaktor naczelny branżowego portalu mgr.farm, uważa, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo, aby obecne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia podjęło jakiekolwiek próby radykalnych zmian w odniesieniu do apteki dla aptekarza. Jeżeli już, to spodziewać się można ewentualnie doregulowania pewnych ograniczeń. Apeluje o to bowiem samorząd farmaceutyczny, powołując się na coraz częstsze próby obchodzenia ograniczeń ustawy przez duże podmioty na rynku.
Waligórski zwraca uwagę, że apteki w czasie pandemii koronawirusa pokazały swoją odpowiedzialną postawę, w szczególności wtedy, gdy zmniejszyła się dostępność do innych placówek ochrony zdrowia. – To dla resortu zdrowia może być dowód, że malejąca liczba aptek, która jest koronnym argumentem przeciwników apteki dla aptekarza, zupełnie nie wpłynęła na dostęp Polaków do leków – podsumowuje Łukasz Waligórski.
Skutki kontrowersyjnej ustawy