Postępowanie sąsiada jest nielegalne. Zgodnie z art. 342 kodeksu cywilnego (dalej: k.c.) nie wolno naruszać samowolnie posiadania, chociażby posiadacz był w złej wierze. Z kolei jak podano w art. 336 k.c., posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (tzw. posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny). Na kanwie ww. regulacji prawnych w orzecznictwie sądowym m.in. akcentuje się, że „samowolne naruszenie posiadania jest zachowaniem bezprawnym, a tym samym może być uznane za czyn niedozwolony w rozumieniu art. 415 k.c.”. Każde samowolne naruszenie posiadania stanowi zachowanie bezprawne. Tak więc, jeżeli naruszyciel posiadania działa w sposób zawiniony, uzasadnione jest przypisanie mu czynu niedozwolonego. Kwestia zgodności posiadania z prawem oraz dobrej lub złej wiary posiadacza ma natomiast znaczenie w kontekście kolejnej przesłanki odpowiedzialności deliktowej, jaką jest powstanie szkody (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 25 września 2014 r., sygn. akt I ACa 553/14).
Z opisu czytelnika wynika, że doszło do naruszenia posiadania przedsiębiorcy prowadzącego warsztat samochodowy. W stosunku do takiego bezprawnego zachowania przewidziano obrony mechanizm prawny, umożliwiający poszkodowanemu przywrócenie posiadania, a wynika on z art. 344 k.c. Zgodnie z jego treścią: „Przeciwko temu, kto samowolnie naruszył posiadanie, jak również przeciwko temu, na czyją korzyść naruszenie nastąpiło, przysługuje posiadaczowi roszczenie o przywrócenie stanu poprzedniego i o zaniechanie naruszeń”.
Warto dodać, że postępowanie o naruszenie posiadania jest postępowaniem specyficznym, ponieważ sąd nie zajmuje się w jego toku kwestią ustalania prawnego przebiegu granicy między nieruchomościami. Zresztą ta kwestia nie wydaje się być sporna, skoro sąsiedni właściciel posesji nie kwestionuje samego przebiegu granicy, a jedynie uznał, że zajęcie fragmentu posesji, na której znajduje się warsztat, jest rekompensatą za wzniesienie nowego ogrodzenia. Ten argument sąsiada nie może być skuteczny. W toku ewentualnego postępowania sąd będzie jedynie weryfikował sam fakt naruszenia posiadania przez tego sąsiada, a okoliczności tego rodzaju, że poniósł on nakłady na wybudowanie ogrodzenia, są prawnie obojętne dla tej sprawy. Zresztą w tego typu sporach sąd z reguły orzeka nie tylko o przywróceniu utraconego posiadania (np. utraconego fragmentu gruntu), lecz także nakazuje demontaż nielegalnego ogrodzenia. W konsekwencji roszczenia sąsiada w stosunku do podanego fragmentu nieruchomości, na której prowadzony jest warsztat, są prawnie nieuzasadnione, a przede wszystkim naruszyciel powinien się liczyć z koniecznością demontażu ogrodzenia – skoro w ten sposób zajął nielegalnie część sąsiedniej parceli. W tych okolicznościach należy rozważyć wystąpienie do sądu cywilnego z powództwem o przywrócenie stanu posiadania poprzez demontaż nielegalnego ogrodzenia i zakazanie ponownego naruszania prawa prowadzących warsztat samochodowy.
Podstawa prawna
• art. 336, art. 342, art. 344 Kodeksu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740; ost.zm. z 2020 r. Dz.U. z 2020 r. poz. 2320)