Zdaniem PZFD w perspektywie ostatniej dekady mieliśmy do czynienia nie z ponad 100, lecz raptem 3 przypadkami upadłości deweloperów.

Ograniczając się do lat 2012-2019 mieliśmy do czynienia ze 103 upadłościami – tak wynika z danych, które pozyskaliśmy od Ministerstwa Sprawiedliwości z poszczególnych sądów rejonowych. To nie są dane „z palca” czy doniesień medialnych, a z postępowań upadłościowych prowadzonych w poszczególnych sądach. Pytaliśmy Ministerstwo o liczbę upadłości „firm deweloperskich”, czyli de facto deweloperów. Przypomnijmy, że pojęcie dewelopera jest zdefiniowane w przepisach obecnie obowiązującej ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego, które obowiązują od kwietnia 2012 r. Pamiętajmy, że każda upadłość dewelopera w trakcie trwania inwestycji może oznaczać dramat konkretnych ludzi – to nie jest statystyka. Co więcej, mówimy o rynku, który podlega dużym wahaniom cyklu koniunkturalnego, o czym, mam wrażenie, że sama branża po latach wzrostów zapomniała. Polacy dotknięci takimi sytuacjami zostają bez pieniędzy i bez prawa własności do mieszkania, niestety z kredytem na wiele lat. Obecne przepisy nie zapewniają pełnej gwarancji odzyskania wszystkich zainwestowanych środków przez nabywców, w przypadku niepowodzenia inwestycji i nieprzeniesienia własności. Dlatego chcemy to zmienić. Co więcej, sam zakres ochrony został znacząco poszerzony – to już nie tylko upadłość dewelopera, ale także banku powyżej kwoty gwarantowanej przez BFG, wystąpienia nieusuniętych wad istotnych czy wstrzymania prac budowy. To ważna i realna ochrona kupujących.

A na jakim etapie są teraz prace nad projektami wdrażającymi unijne regulacje dot. poszerzenia waszych kompetencji w obszarze ochrony konkurencji (dyrektywa ECN+) oraz ochrony konsumentów (rozporządzenie CPC)?

Jeżeli chodzi o implementację dyrektywy ECN+ jesteśmy na etapie Komitetu ds. Europejskich i spodziewamy się, że na początku maja będziemy mogli przekazać ten projekt do rozstrzygnięcia przez Stały Komitet Rady Ministrów, a następnie przez rząd. Mamy zatem nadzieję, że w III kwartale ustawa zostanie uchwalona i wejdzie w życie.

Natomiast w przypadku implementacji rozporządzenia CPC jesteśmy w trakcie procesu legislacyjnego, trwają uzgodnienia z wieloma resortami, konsultacje publiczne. Zależy nam na jak najszybszym uchwaleniu przepisów.

Obie te sprawy są dla nas pilne, to nowe narzędzia dla nas, aby skuteczniej egzekwować prawo i troszczyć się o uczciwe relacje pomiędzy przedsiębiorcami oraz poszanowanie zbiorowych interesów konsumentów. To również ważne zmiany dla przedsiębiorców, stąd niezbędny jest czas, aby zostały drobiazgowo uzgodnione ze stroną społeczną i instytucjami publicznymi.

Czy, zgodnie z tym, co sugerował Pan podczas naszej poprzedniej rozmowy, przyjmiecie uwagi biznesu dot. uwzględnienia w tych przepisach ochrony korespondencji pomiędzy przedsiębiorcą a zatrudnionym przez niego pełnomocnikiem?

W tej sprawie bardzo gruntownie przeanalizowaliśmy orzecznictwo europejskie, tak aby wyjść przedsiębiorcom naprzeciw i zapewnić ochronę zgodną z europejskim standardem. Mamy w tej kwestii dość złożone orzecznictwo europejskie... Na wstępie trzeba zauważyć, że tzw. Legal Profesional Privilege (LPP), określane w języku polskim jako zasada ochrony poufności komunikacji pomiędzy prawnikiem a klientem, wywodzona jest z orzecznictwa TSUE. Dotyczy ona pisemnej komunikacji między „niezależnym” prawnikiem – a więc niepozostającym w stałym stosunku zatrudnienia, a przedsiębiorcą, która powstała w celu realizacji prawa do obrony interesów przedsiębiorcy i związana jest z przedmiotem postępowania prowadzonego przez Komisję Europejską.

Działamy zgodnie ze standardami unijnymi, dlatego w projekcie przekazanym do Komitetu do Spraw Europejskich regulacja dotycząca LPP obejmuje pisemną komunikację między kontrolowanym przedsiębiorcą a niezależnym od niego adwokatem, radcą prawnym, prawnikiem, a także pisma i dokumenty sporządzone wyłącznie w celu realizacji prawa kontrolowanego do uzyskania ochrony prawnej od wymienionych wcześniej osób.

Czeka Was również wdrożenie dyrektywy Omnibus, która obejmuje m.in. zakupy przez internet, usługi cyfrowe, czy wreszcie mocno obecną w polskiej debacie kwestię podwójnych standardów produktów w różnych krajach. Kiedy skierujecie projekt w tej sprawie do konsultacji?

Termin implementacji mija w listopadzie i chcemy go dochować. Złożyliśmy już wniosek o wpis tej regulacji do wykazu prac rządu. Mamy świadomość tego, jak ważne są te przepisy z punktu widzenia konsumentów.

Czy projekt będzie czystą transpozycją unijnej dyrektywy i które z zapisów dyrektywy uważacie za najistotniejsze dla polskich konsumentów?

Na pewno w nowym prawie znajdzie się miejsce na walkę z podwójnymi standardami produktów. W dyrektywnie znajduje się przepis, zgodnie z którym wprowadzenie na rynek towaru jako identycznego z tym, który jest sprzedawany w kilku innych państwach UE, podczas gdy istotnie różni się od niego np. składem, będzie uznawane za wprowadzanie konsumentów w błąd. Dyrektywa Omnibus wprowadza także większą przejrzystość podczas zakupów przez internet – np. konsument będzie wiedział, czy kupuje od przedsiębiorcy czy od osoby prywatnej, a także czy oferta, która mu się akurat wyświetliła, jest odpłatnie promowana. Możliwe będzie też odstąpienie od bezpłatnych usług cyfrowych w ciągu 14 dni – za tego typu usługi „płacimy” przecież naszymi danymi osobowymi.

Jakie jeszcze macie plany na najbliższy rok?

Przy okazji opracowywania projektu ustawy implementującej dyrektywę Omnibus, zaproponowaliśmy również rozwiązania legislacyjne mające na celu eliminację nieuczciwych praktyk rynkowych, jakie mają miejsce na pokazach handlowych.

Co się w nich znajdzie?

Poza uczciwymi przedsiębiorcami, którzy działają w obszarze pokazów handlowych, jest też duża grupa nieuczciwych, którzy m.in. dokonują bardzo poważnych nadużyć w odniesieniu do seniorów, nierzadko wprowadzają konsumentów w błąd, oferując produkty niewarte swojej ceny. Największym problemem, jeżeli chodzi o nieuczciwe praktyki ze strony przedsiębiorców, jest manipulowanie nabywcy w procesie sprzedaży. Nieuczciwi przedsiębiorcy nie przekazują konsumentowi pełnej informacji, dążą do sfinalizowania transakcji tu i teraz oraz stosują mechanizmy, które uniemożliwiają odstąpienie od umowy np. gdy sprzedaż obejmuje wyroby medyczne. Naszym celem jest ograniczenie tego problemu społecznego. Zdiagnozowaliśmy zatem podstawowe obszary. Projekt w wyjściowej wersji będzie przewidywał minimalne, konieczne do wdrożenia w celu ochrony konsumentów, rozwiązania. Jesteśmy jednak gotowi do rozszerzenia go, po zapoznaniu się z uwagami, które spłyną do nas w toku konsultacji społecznych.

Jak chcecie uporać się z tym problemem?

Zależy nam, aby odpowiednimi narzędziami rozwiązać problem sprzedaży wyrobów medycznych poza lokalem firmy, świadczenia usług finansowych podczas takich imprez czy przyjmowania płatności przed upływem terminu na odstąpienie od umowy.

Czy macie jakieś szacunki dot. skali tego zjawiska?

Mamy skargi i opisane w nich historie oszukanych seniorów, które do nas napływają, a także doświadczenia z przeprowadzonych postępowań i wydanych decyzji. Oczywiście w czasie pandemii skala tego zjawiska zmniejszyła się, niemniej także obecnie docierają do nas sygnały na temat pokazów, które, w myśl zasad reżimu sanitarnego i epidemicznego, nie powinny się odbywać, a jednak się odbywają.

W wielu przypadkach mamy do czynienia z biznesem, który nosi znamiona zorganizowanego – przedmioty, którymi tego typu przedsiębiorcy handlują, często zmieniają się, w przeciwieństwie do technik sprzedażowych i nieuczciwych praktyk. Mogą to być maty, garnki czy pakiety medyczne. Natomiast bardzo często jest to system ulotny, w którym firma, która sprzedaje i ponosi odpowiedzialność za nieuczciwą praktykę, przekształca się i znika z rynku. Zostają jednak i działają firmy obdzwaniające konsumentów, organizujące proceder. W naszej ocenie cały ten system, w tym oferowanie produktów finansowych m.in. pożyczek, wymaga mocnej przebudowy. W obecnym stanie prawnym konsumenci są bowiem nadal narażeni na nieuczciwe i dotkliwe dla nich praktyki.

„Na biurku” macie również kwestię połączenia UOKiK z urzędem rzecznika finansowego. Czy ustawa ta doczeka się uchwalenia?

Dostrzegamy bardzo poważne zalety tego rozwiązania zaproponowanego przez MF, wsłuchując się jednocześnie w wątpliwości wyrażane przez rzecznika finansowego. W ostatnich tygodniach zespoły obu instytucji dyskutowały nad zakresem możliwych korekt w przepisach, które eliminowałyby wątpliwości podnoszone przez rzecznika. Liczymy na to, że będziemy mogli iść z tym projektem dalej, służy on bardzo mocno uporządkowaniu ochrony konsumentów na rynku finansowym i dlatego go wspieramy. To ważna zmiana systemowa, przede wszystkim w wymiarze podniesienia jakości usług publicznych dla konsumentów, wzmocnienia ich w relacji z instytucjami finansowymi. Wnioskodawcą jest naturalnie Ministerstwo Finansów i to do tej instytucji należy decyzja, które uwagi i postulaty zostaną uwzględnione.

Jak chciałby Pan przekonać konsumentów, że ta zmiana byłaby dla nich korzystna?

Połączenie obu instytucji oznaczałoby uporządkowanie i wzmocnienie systemu ochrony konsumentów w Polsce. Mielibyśmy bowiem jeden organ odpowiedzialny za ochronę na rynku finansowym zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych interesów konsumentów. Obecnie wiele naszych działań dubluje się z działaniami biura rzecznika finansowego, co powoduje też nieefektywne wykorzystanie zasobów, a także niewystarczający przepływ informacji. Do UOKiK nie trafiają informacje kierowane do biura rzecznika finansowego, stąd wiele naszych działań może być podejmowanych z opóźnieniem. Ustawowo nie możemy, a chcielibyśmy wspierać konsumentów w ich indywidualnych sprawach, zgłaszają się do nas, oczekując pomocy. Konsolidując narzędzia prawne i kompetencje rozdzielone obecnie pomiędzy dwie instytucje, będziemy w stanie dużo sprawniej reagować na nadużycia, które pojawiają się na rynku finansowym, a także mocniej mobilizować instytucje finansowe do przestrzegania praw konsumentów. Konsolidacja zasobów, kompetencji, wiedzy i doświadczenia jest niezmiernie ważna – konsumenci oczekują jednej, ale sprawnej instytucji wspierającej ich w relacji z silnymi instytucjami finansowymi, nie chcą być odsyłani od drzwi do drzwi, a do nas zgłaszają się w pierwszej kolejności. Już czas, abyśmy uporządkowali system ochrony, zapewniając im silne wsparcie, z szerokimi kompetencjami i narzędziami, które będą dyscyplinowały podmioty rynku finansowego do szacunku, odpowiedzialności i poszanowania praw ich klientów.

Jak rozumiem, dla UOKiK takie połączenie oznaczałoby wzmocnienie zarówno kadrowe, jak i finansowe.

Oznaczałoby to przede wszystkim wzmocnienie ochrony konsumentów. Mówimy o przyłączeniu zespołu biura rzecznika finansowego i przeniesieniu kompetencji, nie tracąc przy tym narzędzi, które w jednej organizacji będą mogły efektywniej służyć konsumentom. Synergia z połączenia widoczna będzie dla rynku i jego uczestników.

Sprawa ta znajdzie zatem swój szczęśliwy finał, a jeśli tak, to kiedy?

To pytanie do wnioskodawcy (MF) i do parlamentu, w którym ustawa czeka na rozpoznanie. To projekt służący konsumentom, dlatego również uczestniczymy w wypracowaniu porozumienia z interesariuszami tak, aby nie było co do tego wątpliwości. Osobiście jestem przekonany, że jest to zmiana o ogromnym, pozytywnym znaczeniu dla ochrony konsumentów w Polsce w newralgicznym obszarze, jakim jest rynek finansowy.

Ostatnio na naszych łamach rzecznik finansowy postulował uregulowanie kwestii renty dożywotniej. Doczekamy się tego? Pamiętam, że zabiegi w tej sprawie rozpoczęły się jeszcze za rządów PO-PSL.

Umowy dot. renty dożywotniej najczęściej zawierane są pomiędzy różnymi członkami rodziny. Tylko w niewielu przypadkach nieruchomość przekazywana jest podmiotowi zewnętrznemu, np. funduszowi czy przedsiębiorcy.

Mamy świadomość tego, że rzecznik finansowy podnosi to zagadnienie już od dłuższego czasu. Rzecznik ma również możliwość podnoszenia tego zagadnienia we współpracy z właściwym resortem i liczę na to, że zaproponuje konkretne rozwiązania prawne oraz podejmie działania w celu wyeliminowania zidentyfikowanych nieprawidłowości.