Właściciele firm zaniepokojeni wprowadzonym kilka miesięcy temu przepisem, który pozwala nie przyznać im subwencji lub odebrać ją za popełnienie wykroczenia związanego z nieprzestrzeganiem obostrzeń epidemicznych, mogą (przynajmniej częściowo) odetchnąć z ulgą. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii uznało, że nie mogą być pozbawieni możliwości uzyskania pomocy publicznej tak długo, jak kara na nich nałożona pozostaje nieprawomocna.
To oznacza także, że przedsiębiorca, od którego organ przyznający subwencję żąda podpisania oświadczenia o braku karalności za naruszanie przepisów epidemicznych, a w jego sprawie wciąż trwa jeszcze postępowanie odwoławcze, może w takim przypadku z czystym sumieniem stwierdzić, że karany nie był. I organy nie powinny mu odmówić pomocy. A jeżeli nawet spróbują, to przedsiębiorcy mogą odwołać się od tej decyzji, podpierając się objaśnieniami resortu rozwoju.