Od lat wielu zamawiających powtarza, że gdyby nie sztywne, narzucone im przez przepisy procedury, mogliby uzyskiwać lepsze ceny czy też szerzej – lepsze warunki realizacji zamówienia. Tak jak na wolnym rynku, gdzie pierwsza oferta nie musi być ostateczna i kontrahenci w trakcie negocjacji są w stanie zaproponować lepsze niż początkowo warunki. Powyżej tzw. progów unijnych Polska ma ręce związane dyrektywami. Poniżej jednak może sobie pozwolić na większą swobodę, oczywiście przy zachowaniu zasad uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców.
Z możliwości tej ustawodawca skorzystał w nowej, obowiązującej od początku 2021 r. ustawie – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2019 ze zm.). Poniżej progów unijnych postępowania można prowadzić w trzech wariantach trybu podstawowego, z czego dwa pozwalają na negocjowanie ofert. Jak pokazują dane za pierwsze dwa miesiące tego roku, rynek niezbyt chętnie korzysta z tej możliwości. Zdecydowaną większość przetargów ogłoszono w trybie podstawowym bez negocjacji (ok. 89 proc.), tylko w 11 proc. przewidziano możliwość negocjacji. Tryb z obligatoryjnymi negocjacjami prawie nie był stosowany (0,14 proc.).