Okoliczności towarzyszące pandemii COVID-19 stanowią prawdziwy test dla instytucji państwa i jego organów. Bezprecedensowa skala problemów spowodowanych epidemią oraz nadzwyczajny charakter wyzwań powoduje, że właśnie teraz – prawdopodobnie jak nigdy wcześniej na przestrzeni ostatnich 30 lat – potrzebujemy zarówno wyjątkowego rozsądku, jak i odwagi decydentów, które pozwolą postawić tamę rozprzestrzeniającemu się wirusowi, ale również zapobiec fali bankructw i przezwyciężyć rysujący się na horyzoncie kryzys gospodarczy.
Dotychczasowe poczynania rządzących w okresie pandemii (chaos komunikacyjny, brak dalekosiężnego planowania, dynamika nowelizacji, niska jakość legislacyjna nowych przepisów i zasadne wątpliwości co do ich konstytucyjności oraz kierunku przyjętych rozwiązań, np. selektywności i nieadekwatności wsparcia branż dotkniętych lockdownem) nie napawają przesadnym optymizmem. Cieszy jednak to, że dostrzeżono konieczność szczególnej ochrony krajowych przedsiębiorców, obowiązek wsparcia polskich firm oraz otoczenia troską lokalnego rynku pracy. Nie jest zatem przypadkiem, że wyjątkowo wiele przepisów „ustawodawstwa COVID-owego” (normujących zwolnienia od danin publicznoprawnych, dotacje i świadczenia do prowadzonej działalności gospodarczej) odnosi się do małych i średnich firm, będących oczkiem w głowie partii rządzącej.