statystyki

Koniec eksperta: Antysystemowcy i buntownicy kontra partie establishmentu

autor: Jakub Dymek09.07.2016, 19:30
Donald Trump, lider republikanów w wyścigu prezydenckim w USA

Donald Trump, lider republikanów w wyścigu prezydenckim w USAźródło: Newspix
autor zdjęcia: Van Tine Dennis

Fundamentalny konflikt dotyczy dziś tego, czy coś da się zmienić, czy raczej można jedynie nie zepsuć. Po jednej stronie znajdują się antysystemowcy, buntownicy i siły przeciwne status quo, po drugiej partie establishmentu. W powszechnym obrazie eksperci najczęściej przekonują, że nic się nie da.

Jak bardzo mogą rozjechać się poglądy ekspertów i społeczeństwa? Bardzo. Oto cztery niedawne przykłady:

* Z tezą, że państwo może poprawić los swoich obywateli dzięki redukcji deficytu handlowego (to znaczy na przykład eksportując więcej do Chin), zgadza się tylko dwóch z 40 ekonomistów, których w cyklicznej ankiecie przepytał Uniwersytet Chicagowski. Proporcje te wyglądają jednak zupełnie inaczej wśród wyborców – Donald Trump uważa, że Chińczycy Amerykanów okradają, a bilans w handlu należy wyrównać, przy okazji najlepiej nakładając na złodziei kary. Popierają go miliony Amerykanek i Amerykanów. Wśród tych samych ekspertek i ekspertów ekonomicznych nie znalazł się ani jeden – o to pytano w 2012 r. – który nie zgodziłby się, że wolny handel służy Ameryce, jak również że opłaca się w imię zysków z wolnego handlu zaryzykować miejsca pracy. Dziś mniej niż połowa obywateli i obywatelek Ameryki się z tym zgadza, a oboje prawdopodobni konkurenci w nadchodzących wyborach prezydenckich wyrażają swój sceptycyzm wobec wolnego handlu i umów handlowych z krajami basenu Pacyfiku (TPP) oraz Unii Europejskiej (TTIP).

* Większość brytyjskich ekonomistek i ekonomistów wyraża pogląd, że Brexit zaszkodzi gospodarce. Pokazuje to badanie sondażowe IPSOS. 88 proc. uważa, że jeśli Wielka Brytania opuści UE i wspólny rynek, w ciągu pięciu lat spadnie PKB. 72 proc. twierdzi, że dochody gospodarstw domowych ucierpią na co najmniej dekadę. 68 proc. prognozuje, że wzrośnie ryzyko gospodarczego wstrząsu. Tylko 11 proc. badanych widziało zyski dla gospodarki mierzone we wzroście PKB. Mimo to za Brexitem było 52 proc. głosujących w referendum. Pięć razy więcej wyborców niż członków Królewskiego Towarzystwa Ekonomicznego widziało pozytywy wyjścia z Unii.

* W badaniu porównawczym, które dane zebrane wśród ekonomistów z USA konfrontowało z próbą obywateli o podobnej orientacji światopoglądowej (czyli, co ciekawe, wykluczając respondentów skrajnych, na przykład uważających, że wolny rynek nie działa), różnice stanowisk były kolosalne. Siedmiokrotnie mniej ekonomistów niż badanych obywateli wierzy, że kupowanie amerykańskich produktów ma gospodarczy sens. Są istotne sprawy, w których zdanie wyborców i ekspertów nie pokrywa się wcale, jakby żyli w innych światach. Nieszczęście ekspertów polega na tym, że jest ich w populacji mniejszość. Zarabiają na życie, formułując opinie, tezy i prognozy, a większość właśnie mówi im: sprawdzam. Politycy zaś chętnie się przyłączają.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • werk(2016-07-10 09:18) Zgłoś naruszenie 20

    Po pierwsze, co zostało już wielokrotnie udowodnione - eksperci nie potrafią przewidywać przyszłości. Najlepszym na to dowodem jest to, że ekperci nie przewidzieli kryzysów ekonomicznych, które zaskoczyły gospodarkę jak zima drogowców. Po drugie - skoro jest do bani, a eksperci do lat nie potrafią nic z tym zrobić, to może ci eksperci są do bani i trzeba dać władzę ludziom, którzy potrafią coś zrobić. Po trzecie eksperci łżą w interesie swoich mocodawców. Przykłady? Proszę bardzo: - eksperci bredzą nie da się zatrzyać fali emigracji. No ale wystarczyłoby spróbować, odsyłać przyjeżdżających, konfiskować a następnie niszczyć statki i pontony, na których odbywa się przemyt. MIesiąc i byłoby po nielegalnej emigracji. - eksperci bredzą - potrzeba nam więcej ludzi. Żaden nie uwzględnia tego, że ludzi jest nadmiar, czego dowodem jest bezrobocie wśród młodych. Większość prac będą wkrótce wykonywać maszyny, więc sprowadzanie ludzi jest zbędne. - eksperci wprowadzili tutaj hucpę stulecia - czyli OFE... bzdury opowiadane przez ekspertów możnaby tu opowiadać godzinami.

    Odpowiedz
  • L(2016-07-09 23:07) Zgłoś naruszenie 11

    Jakoś tak się w historii układało że rozdawnictwo prowadziło do rewolucji. Ktos musi sobie odejmować aby ktoś mógł sobie dodawać. Na dłuższą metę ci którzy muszą sobie odejmować stwierdzą że nie warto się męczyć i przejdą do grupy która sobie dodaje aż pewnego pięknego dnia okaże się że nie ma już pszczół w ulu na tyle dużo aby rzeszę trutni utrzymać i z dnia na dzień trzeba będzie skończyć z obciążaniem pszczół bo po prostu ul wymrze ale co wtedy zrobią trutnie? Rewolucję i znowu po bruku będą toczyć się głowy kozłów ofiarnych i niestety ostatnich pszczół. Taka selekcja negatywna.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie