statystyki

Suma wszystkich strachów Erdogana

autor: Bartłomiej Niedziński, Jakub Kapiszewski30.06.2016, 07:44; Aktualizacja: 30.06.2016, 07:57
Według ostatnich danych w zamachu na lotnisku im. Kemala Atatürka w Stambule zginęło 41 osób, a 239 zostało rannych

Według ostatnich danych w zamachu na lotnisku im. Kemala Atatürka w Stambule zginęło 41 osób, a 239 zostało rannychźródło: PAP
autor zdjęcia: SEDAT SUNA

Turecki prezydent stara się gasić pożary, które sam rozpalił, bo zaczęły się wymykać spod kontroli. Sytuacji nie polepsza to, że kraj znów padł ofiarą zamachu terrorystycznego. Turcja, która jeszcze kilka lat temu była ostoją stabilności w regionie, gospodarczym tygrysem i przykładem, że islam i demokracja dają się pogodzić, dziś staje się tego przeciwieństwem. Kraj jest uwikłany w nakładające się na siebie konflikty, targany kolejnymi zamachami, a wszystko coraz mocniej odbija się na gospodarce.

Zamach przeprowadzony we wtorek późnym wieczorem na lotnisku im. Kemala Atatürka w Stambule był już dziewiątym atakiem terrorystycznym, do którego doszło w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy w tym mieście bądź w stołecznej Ankarze. Zginęło w nim co najmniej 41 osób, w tym 13 cudzoziemców. Zagraniczni turyści byli już celem wcześniejszych zamachów, ale ten bardziej niż poprzednie uderzy w turecką gospodarkę. Turcja była do niedawna w czołówce najchętniej odwiedzanych państw świata, a lotnisko Atatürka wyrosło na jeden z głównych portów przesiadkowych. Pod względem liczby pasażerów ustępuje w Europie tylko Londynowi i Paryżowi.

Premier Turcji Binali Yildirim zasugerował wczoraj, że także tym razem za przeprowadzenie ataku odpowiada Państwo Islamskie, choć ta organizacja jeszcze się do tego nie przyznała. Potencjalnych sprawców może być więcej, bo Turcja wplątała się w ostatnich kilku latach w tyle konfliktów i sporów – nie do końca z własnej winy – że wrogów jej nie brakuje. Latem zeszłego roku załamał się rozejm z kurdyjskimi partyzantami i w całej południowo-wschodniej części kraju przeprowadzane są ataki na tureckie siły bezpieczeństwa, na które rząd krwawo odpowiada. Od ponad pięciu lat w graniczącej z nią Syrii trwa wojna domowa, w której Turcja pośrednio uczestniczy, ostrzeliwując pozycje kurdyjskiej milicji YPG. Na dodatek przyjęła ok. 2,5 mln syryjskich uchodźców, wraz z którymi przedostała się także pewna liczba dżihadystów.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie