statystyki

Jeśli Londyn zostanie w Unii, będzie o jeden kryzys mniej

autor: Bartłomiej Niedziński22.06.2016, 07:38; Aktualizacja: 22.06.2016, 12:37
Brexit, Wielka Brytania

Rozwód nie byłby ani szybki, ani łatwy. I mógłby się zakończyć ogóln oświatowym kryzysem gospodarczym. Rozpadem UE. A nawet końcem cywilizacji Zachoduźródło: ShutterStock

Konsekwencje Brexitu, zwłaszcza te negatywne, byłyby odczuwalne daleko poza Wielką Brytanią. I nie chodzi tylko o straty finansowe.

Pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej nie będzie oznaczać, że nic się nie zmienia – wkrótce wejdą w życie renegocjowane warunki jej członkostwa, w których efekcie kraj będący od dawna na uboczu europejskiej integracji jeszcze mocniej się tam okopie (więcej o tym na następnych stronach). Nie znaczy też, że Brytyjczycy zapałali nagle jakąś sympatią do Unii Europejskiej – nawet większość popierających pozostanie uważa, że ta instytucja wymaga pilnej i gruntownej reformy, nie zgadza się na jakiekolwiek dalsze przekazywanie uprawnień na rzecz Brukseli, a zagłosuje w ten sposób tylko dlatego, że straty wynikające z Brexitu będą, w ich przekonaniu, bez porównania gorsze. Unia nadal będzie miała pewne problemy z Wielką Brytanią, bo wizje Londynu i Brukseli co do przyszłości są czasami bardzo rozbieżne, ale te problemy to drobiazg w porównaniu z tymi, które nastąpiłyby w razie Brexitu. Pozostanie to spokój, wyjście – wstrząs.

Według zdecydowanej większości prognoz ekonomicznych wystąpienie z UE negatywnie odbiłoby się na brytyjskiej gospodarce. W perspektywie najbliższych 10–15 lat brytyjski PKB byłby niższy od niespełna 1,5 do prawie 10 proc. w porównaniu z sytuacją, gdyby kraj w Unii pozostał. Premier David Cameron i minister finansów George Osborne ostrzegali podczas kampanii, że Brexit oznacza: spadek dochodów, wzrost podatków, wzrost bezrobocia, konieczność jeszcze mocniejszego zaciskania pasa. Szef Banku Anglii Mark Carney – że może to spowodować recesję. Szefowie kilku wielkich firm, np. banku HSBC, mówili, że w takiej sytuacji rozważą przeniesienie siedziby poza Wielką Brytanię, a innych – że poda to w wątpliwość dalsze inwestycje w tym kraju.

Gdyby negatywne skutki Brexitu ograniczały się do Wielkiej Brytanii, można by powiedzieć, że to problem Brytyjczyków – że jeśli ograniczenie imigracji i odzyskanie przekazanych na rzecz Brukseli kompetencji są dla nich ważniejsze niż wzrost gospodarczy i są gotowi poświęcić część własnych dochodów, to jest to ich święte prawo. Rzecz w tym, że skutki Brexitu sięgałyby daleko poza kanał La Manche i Morze Irlandzkie.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie