W opublikowanym w sobotę wywiadzie dla agencji Reutera Rasmussen, były premier Danii, wyraził przekonanie, że przedłużenie sankcji jest jedynym sposobem wywarcia presji na Rosję, aby zaprzestała wspierania separatystów w Donbasie, i wyegzekwowania rozejmu.

"Z rozmów z politykami w zachodnich stolicach wiem, że ich wola przedłużenia sankcji jest powiązana także z wolą Ukrainy do przeprowadzenia kompleksowych reform" - oświadczył były sekretarz generalny NATO.

Jak podkreślił, jego celem jako doradcy prezydenta Poroszenki będzie działanie dwutorowe. "Po pierwsze, oczywiście, w zachodnich stolicach będę przekonywał, że Ukraińcy już przeprowadzili głębokie reformy - mówił Rasmussen. - Z drugiej strony będę przekazywał prezydentowi sygnały od moich rozmówców, aby ukraińskie władze dokładnie wiedziały, jakie są priorytety w zachodnich stolicach".

Sankcje unijne nałożone na Moskwę w związku z aneksją Krymu i wspieraniem separatystów na wschodzie Ukrainy wygasają z końcem lipca. Kilka dni temu szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier przyznał, że porozumienie w sprawie ich przedłużenia będzie trudne ze względu na rosnącą opozycję dla tego pomysłu wśród niektórych państw UE.

Utrzymaniem a nawet zaostrzeniem sankcji w razie nieprzestrzegania tzw. porozumień mińskich zagrozili w komunikacie przywódcy siedmiu najbardziej wpływowych państw świata na koniec szczytu G7 w piątek w Japonii. (PAP)