Słaby wynik wyborczy CDU i sukces antymigranckiej i antyislamskiej AfD ponownie zaostrzył tlący się od miesięcy spór pomiędzy obiema chadeckimi partiami, które mają wspólny klub parlamentarny i tworzą wraz z SPD rząd koalicyjny.

"Moje podejście jest słuszne i nie zostało zakwestionowane" - oświadczyła Merkel w poniedziałek po posiedzeniu w Berlinie gremiów kierowniczych CDU, na którym omawiane były wyniki wyborów do lokalnych parlamentów Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynatu i Saksonii-Anhaltu.

"Będę kontynuowała główne założenia mojej polityki, tak jak czyniłam to w minionych miesiącach" - zapewniła kanclerz na spotkaniu z dziennikarzami.

Premier Bawarii Horst Seehofer, który kieruje równocześnie bawarską CSU, obarczył Merkel odpowiedzialnością za wyborcze porażki chrześcijańskich demokratów w niedzielę.

"Wyniki wyborów są politycznym trzęsieniem ziemi w Niemczech" - powiedział szef CSU w Monachium. Jego zdaniem zagrożone jest istnienie partii chadeckich. Jak podkreślił, przyczyną słabego wyniku wyborczego jest polityka migracyjna rządu. "To skutek błędnej polityki" - powiedział Seehofer.

Premier Bawarii zaznaczył, że deklaracje, iż "polityka jest dobra i niczego nie zmienimy", nie jest dobrą reakcją na zaistniałą sytuację. "Powinniśmy powiedzieć społeczeństwu, że zrozumieliśmy i że wyciągniemy konsekwencje z wyniku wyborów" - mówił szef CSU. Jak dodał, tylko zmiana polityki migracyjnej może spowodować, iż AfD stanie się zbyteczna.

Seehofer i jego CSU domagają się od dawna zamknięcia granicy z Austrią oraz ustalenia maksymalnej liczby imigrantów, którzy mogą w ciągu roku wjechać do Niemiec. Zdaniem CSU ich liczba nie powinna być większa niż 200 tys. Seehofer grozi Merkel skierowaniem do Trybunału Konstytucyjnego skargi przeciwko jej polityce uchodźczej.

Merkel zaznaczyła, że celem wyznaczonym w grudniu przez zjazd jej partii jest odczuwalna redukcja liczby uchodźców. "Jestem głęboko przekonana, że można dokonać tego tylko wtedy, gdy usunie się przyczyny migracji, czego nikt nie kwestionuje" - zaznaczyła szefowa CDU. Jak dodała, konieczna jest też skuteczna ochrona granic zewnętrznych UE i walka z przemytnikami ludzi.

Merkel podkreśliła też znaczenie porozumienia z Turcją, która wyraziła gotowość do przyjmowania imigrantów, którzy nielegalnie przedostali się do Grecji. "Konieczne jest europejskie rozwiązanie, a to wymaga czasu" - podkreśliła.

Odpowiadając na pytania, kanclerz powiedziała, że jest pewna poparcia klubu parlamentarnego dla swojej polityki i nie zamierza stawiać w parlamencie wniosku o wotum zaufania.

Szefowa rządu zapowiedziała "merytoryczną dyskusję" z AfD, która sprzeciwia się jej polityce migracyjnej, domagając się natychmiastowego zamknięcia granicy dla imigrantów z krajów islamskich. Jej zdaniem sukces AfD jest wyrazem braku rozwiązania problemu uchodźczego oraz obaw obywateli przed islamem i zagrożeniami dla bezpieczeństwa wewnętrznego.

Wyborcza niedziela była "ciężkim dniem" dla CDU - przyznała szefowa partii.

CDU straciła w niedzielę głosy w wyborach do trzech lokalnych parlamentów. W Badenii-Wirtembergii uzyskała 27 proc. głosów - o 12 proc. mniej niż w poprzednich wyborach pięć lat temu. W Nadrenii-Palatynacie chadecy dostali 31,8 proc. (-3,4 proc.). W obu tych landach CDU nie udał się powrót do władzy. W Saksonii-Anhalcie partia Merkel pozostała przy władzy, ale z wynikiem gorszym (29,8 proc.) niż w 2011 roku.

Startujący po raz pierwszy w tych wyborach przeciwnicy imigracji z krajów islamskich uzyskali natomiast doskonałe rezultaty. W Badenii-Wirtembergii zdobyli 15,1 proc. głosów, w Nadrenii-Palatynacie 12,6 proc., a w Saksonii-Anhalcie 24,2 proc., stając się drugą po CDU siłą polityczną w tym kraju związkowym.

Z analiz przeprowadzonych przez telewizję publiczną wynika, że trzy czwarte wyborców AfD chciało w ten sposób pokazać rządowi żółtą kartkę. Wśród powodów głosowania na tę partię wymieniano najczęściej obawy przed islamem oraz przestępczością związaną z napływem uchodźców.