W tym samym wątku prokuratura chce przedstawić zarzuty przekroczenia uprawnień także prezesowi Izby Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, byłemu wiceprezesowi NIK Marianowi Cichoszowi oraz wicedyrektorowi rzeszowskiej delegatury Pawłowi Adamskiemu. Wszystkich trzech chronią immunitety. Były poseł Jan Bury nie zdobył mandatu w wyborach 25 października.

W zeszłym tygodniu śledczy złożyli zażalenie na brak aresztu dla Jana Burego w innej sprawie, którą prowadzą a dotyczy podejrzeń o korupcję. Katowicki sąd odrzucił bowiem wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie byłego posła PSL. Sąd ma zażalenie rozpatrzeć w czwartek. Prokurator wykazuje, że doszło już do matactwa procesowego. W powiązaniu z bardzo surową karą jaka grozi byłemu posłowi, śledztwo będzie prawidłowo przeprowadzone jeśli podejrzany będzie izolowany - argumentuje prokuratura.

Jan Bury został kilkanaście dni temu zatrzymany przez CBA pod zarzutem korupcji. Śledczy przedstawili mu kilka zarzutów, dotyczących m.in. przyjmowania wysokich łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tysięcy złotych.

Nowe zarzuty dla byłego posła PSL Jana Burego. Tym razem chodzi o obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli. Według prokuratury, polityk ludowców miał nielegalnie wpływać na konkursy na dyrektora i wicedyrektora delegatury NIK w Rzeszowie.

Jak powiedział dziennikarzom Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, Jan Bury usłyszał 3 zarzuty. Są one zagrożone karą 3 lat więzienia. "Zarzuty dotyczą przestępstw polegających na nakłanianiu poszczególnych funkcjonariuszy publicznych, a mianowicie pracowników NIK, do przekroczenia swoich uprawnień i do tego, aby oni manipulowali końcową obsadą w wyniku konkursów, które odbywają się w Najwyższej Izbie Kontroli" - oświadczył Tomasz Tadla z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Jeden zarzut dotyczy również wpływania na wyniki kontroli prowadzonej przez NIK w jednej z podkarpackich gmin.

Według prokuratury Jan Bury złożył wyjaśnienia, ale śledczy do momentu zakończenia postępowania, nie będą udzielać informacji w tym zakresie.  Polityk, wychodząc z gmachu Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach , powiedział dziennikarzom, że nie przyznaje się do winy. "Wcześniej widzieliśmy, że będzie ta sprawa związana z Najwyższą Izbą Kontroli i te same zarzuty. Ja słyszałem je także w Sejmie w czasie obrad Komisji Regulaminowej. Odmówiłem wyjaśnień, nie przyznałem się do zarzucanych mi czynów" - powiedział Jan Bury.
W związku z tą sprawą prokuratura nie zamierza jednak wnioskować o areszt dla polityka PSL ze względu na niską karę przewidzianą za ten czyn Kodeksie Karnym. Ponadto śledczy liczą, że w czwartek sąd pozytywnie rozpatrzy zażalenie na odrzucenie wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie Jana Burego w innej sprawie.

Jak wyjaśniał Tomasz Tadla, śledczy czekają również na uchylenie immunitetu Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, prezesowi NIK:
"Ta sprawa dotyczy obsady stanowisk w NIK i my czekamy na decyzję stosownych gremiów, które są uprawnione do tego, aby ewentualnie pociągnąć do odpowiedzialności karnej przedstawicieli Najwyższej Izby Kontroli, co do których prokurator skierował odpowiednie wnioski" - powiedział.

Pod koniec sierpnia Prokuratura Generalna skierowała do Sejmu wnioski o uchylenie immunitetów szefowi NIK Krzysztofowi Kwiatkowskiemu oraz ówczesnemu szefowi klubu PSL Janowi Buremu właśnie w związku z zamiarem postawienia im zarzutów. Teraz gdy Bury stracił poselski mandat nie chroni go także immunitet.

Kilkanaście dni temu polityk ludowców został zatrzymany przez CBA pod zarzutem korupcji. Śledczy przedstawili mu kilka zarzutów, dotyczących m.in. przyjmowania wysokich łapówek za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Chodzi o ponad 900 tysięcy złotych. Śledztwo w sprawie obsady konkursów NIK jest odrębnym postępowaniem.