Na początku ubiegłego roku Abdelhamid Abaaoud był na lotnisku w Kolonii, skąd leciał do Turcji. Mężczyzna mówił podczas kontroli, że zamierza odwiedzić znajomych i rodzinę, po czym wrócić. Powrotu nigdy jednak nie odnotowano. Niemiecka policja twierdzi, że nie mała podstaw, aby zatrzymać Abaaouda.

Mężczyzna figurował co prawda w Systemie Informacyjnym Schengen, a jego podróże miały być monitorowane, nie równało się to jednak z nakazem aresztowania.

Tygodnik "Der Spiegel" podaje na swoich stronach internetowych, że terrorysta był w Niemczech także w roku 2007. W jednym z urzędów w Kolonii złożył wówczas wniosek o wydanie tak zwanych wywozowych tablic rejestracyjnych dla samochodu.