Małgorzata Wassermann o katastrofie smoleńskiej: Nie ma w Polsce drugiego tak nieprofesjonalnie prowadzonego śledztwa

10.10.2015, 14:35; Aktualizacja: 10.10.2015, 14:59

- Ja oczekuję, że tą sprawę ktoś poprowadzi w taki sposób, jak tego wymaga Kodeks Postępowania Karnego, po prostu wedle normalnych reguł. Na dzień dzisiejszy muszę powiedzieć tak, rzeczywiście utraciłam całkowicie zaufania do Prokuratury Wojskowej w tym zakresie - uważa Małgorzata Wassermann. Źródło: RMF FM.

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:RMF FM

Reklama

Komentarze (4)

  • Jest , jest ...(2015-10-10 16:32) Zgłoś naruszenie 00

    ... i to nie jedno !

    Odpowiedz
  • J.M.(2015-10-10 18:13) Zgłoś naruszenie 00

    Ma całkowitą trację. Fakty są takie , że chcący odejść samolot , nie wiadomo dlaczego,
    spadając z niewielkiej wysokości na miękką ziemię , nie zostawia na niej śladu , a jego
    części są porozrzucane na dużej powierzchni. Wszyscy pasażerowie giną , a ich zwłoki
    są tak okaleczone , że nie można ich rozpoznać. W historii wszystkich znanych faktów,
    nie było jeszcze takiego zdarzenia. O Komisji Laska , wynajętej do "tłumaczenia " tego
    nie wspomnę , bo szkoda słów.

    Odpowiedz
  • KALIF(2015-10-10 18:34) Zgłoś naruszenie 00

    Piotr Marciniak, były dyplomata, który pełnił swoją misję w Rosji, podkreśla, że polskie władze nie wykonały swoich podstawowych zadań 10 kwietnia 2010 roku. Rozmówca Roberta Mazurka zwraca uwagę, że Rosja całkowicie przejęła kontrolę nad śledztwem przy biernej postawie polskiego rządu.
    Spodziewałem się, że zaraz po katastrofie na lotnisku w Moskwie wyląduje jakiś herkules, w ostateczności jego polski odpowiednik. Z niego wysiadają dziesiątki ludzi: polscy śledczy, lekarze, służby i cały, gotowy sztab kryzysowy. Tymczasem nie przyjechał nikt taki, a zamiast nich przyleciała pani minister zdrowia Ewa Kopacz, która – z całym szacunkiem – nie jest żadnym partnerem do rozmów z Putinem czy jego bardzo wpływowym doradcą Jurijem Uszakowem. Tam potrzebny był pierwszoligowy polityk, który wziąłby na siebie ciężar ustaleń ze stroną rosyjską, która się po kilku dniach usztywniła
    — mówi Marciniak w wywiadzie dla magazynu „Plus Minus” („Rzeczpospolita”).
    Były dyplomata podkreśla, że był zaskoczony, iż czołowi polscy politycy nie przyjechali natychmiast do Rosji.
    Zamiast sztabu kryzysowego Warszawa przysłała delegację w postaci ministra zdrowia i szefa Kancelarii Premiera w randze sekretarza stanu, którzy nie mieli zielonego pojęcia o Wschodzie. A przecież było wiadomo, że rozmowy w Moskwie nie są rozmowami technicznymi, tylko kluczowymi dla tego, kto i jak prowadzi śledztwo, kto ma dostęp do wraku, o czym decydujemy my, a o czym strona rosyjska. Dlatego, przy całym szacunku dla Ewy Kopacz i Tomasza Arabskiego, pytam, jakie oni mieli kompetencje w zakresie prowadzenia takich rozmów w Moskwie?
    — pyta rozmówca Roberta Mazurka.

    Odpowiedz
  • akcent(2015-10-12 21:18) Zgłoś naruszenie 00

    ..a cóż tu było do śledzenia? chyba,że jakim sposobem wycieczkowicze na "własną rękę" zorganizowali za publiczne pieniądze ekskursju!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie