statystyki

Terror wariata. Rigamonti rozmawia z ofiarą ataku na Monciaku

autor: Magdalena Rigamonti18.07.2015, 07:00
Adam Ubertowski, fot. Maksymilian Rigamonti

Adam Ubertowski, fot. Maksymilian Rigamontiźródło: DGP
autor zdjęcia: Maksymiian Rigamonti

Jakby to był jakiś Arab z Tunezji albo Syrii, to w mediach by mówili, że terrorysta. A że to był koleś z Trójmiasta, który równo rok temu rozjeżdżał ludzi na Monciaku, to mówią wariat – opowiada Adam Ubertowski, psycholog biznesu, pisarz i najbardziej poszkodowana ofiara tamtego ataku.

RIGAMONTI RAZY 2

Co to za facet?

Ten, który nas rozjeżdżał?

Pytam, bo pierwsza rocznica zaraz.

Jakby to był jakiś Arab z Tunezji albo Syrii, to w mediach by mówili, że to atak terrorystyczny, że skrupulatnie planowany, że z premedytacją, a tak to tylko wariat wjechał w ludzi. Niepoczytalny, oderwany od rzeczywistości. 33 lata. Ego wielkie. Narcyz. Podobno kilka lat temu napisał scenariusz filmu, kupił bilet i poleciał do Hollywood. Nawet jakby miał listy polecające od Wajdy i Skolimowskiego, to i tak pewnie by to niewiele pomogło. I wrócił. Wsiadł w samochód. Jechał z Gdyni, po drodze kogoś potrącił, nikt go nie zatrzymał. Wjechał na Monciak i taranował ludzi. Policji nie było, straży miejskiej nie było, nikogo nie było, tylko bawiący się ludzie w sobotni letni wieczór. Zatrzymał się na mnie, na moich nogach. Ważyłem 115 kg. Jakby wjechał na jakieś chucherko, toby zabił. Nikt nie poniósł odpowiedzialności, wszystko jest OK. I teraz niech się pani rozejrzy. Siedzimy na Monciaku, pełno ludzi, wakacje, zero policji, zero barierek, choć to deptak, znowu wariat może wjechać, a może nawet jakiś terrorysta. Tu są tysiące ludzi w jednym miejscu. I żadnych przeszkód, proszę bardzo, można wjeżdżać i rozgniatać ludzi. Rok temu widziałem, jakie to proste.

W rocznicę nikt się nie odważy.

Może chociaż w rocznicę służby będą bardziej pilnować Monciaka. W ekonomii jest takie pojęcie „czarny łabędź”, używa się go w stosunku do zjawisk nieprzewidywalnych. To, co się stało w zeszłym roku, było pewnie takim czarnym łabędziem, ale coś czuję, że gdyby to się powtórzyło, dla służb pilnujących porządku to by był znowu czarny łabędź. Albo może lepiej, żeby media nic nie mówiły na ten temat. Zauważyła pani, że ostatnio nic nie słychać o podłożonych bombach w szkołach, o żadnych alarmach bombowych. Z prostego powodu – nawet jeśli coś takiego się dzieje, to media nie są informowane. I dzieciaki zapomniały, że jest awaryjna opcja niepisania sprawdzianu: telefon na policję i tekst „w szkole jest bomba”.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (6)

  • hammurabi(2015-07-18 21:49) Zgłoś naruszenie 10

    Ja bym tego wariata zabil z czystym sumieniem. Ząb za ząb i będzie porządek na ulicach.

    Odpowiedz
  • Ponury(2015-07-19 08:36) Zgłoś naruszenie 00

    Profesjonalizm naszych sluzb ujawnia się poraz kolejny , dopiero gdy się cos stanie wielkie larum . Nie przewidziały nasze procedory , brak patrolu itd.,itd. - za co, ludzie odpowiedzialni o naszym bezpieczeństwie pobierają kase . Kiedy ktoś wreszcie powie - pan ,pani niestety nie nadajecie się do tej pracy . Ale układy, układziki , wujowie itd. trzymają reke na pulsie . Czy cos się zmieni ???

    Odpowiedz
  • macbac(2015-07-18 11:01) Zgłoś naruszenie 00

    sprawca przebywa obecnie bezterminowo w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym i istnieje duże prawdopodobieństwo, że spędzi tam resztę życia. W praktyce równa się to dożywotniemu pozbawieniu wolności.
    Media natomiast trąbią o jego "bezkarności", "nie poniósł żadnej odpowiedzialności" - zdam proste pytanie, komu służy to uporczywe podsycanie fałszywego obrazu braku działania organów państwa ?

    Odpowiedz
  • Niuja(2015-07-18 15:25) Zgłoś naruszenie 00

    Pismaki muszą zwinąć kasę. Im bardziej coś jest bulwersującego tym lepiej (czyt. tym więcej kasy na konto).Nie jest istotnym jak jest w rzeczywistości, jeśli rzeczywistość jest zbyt blada, poleją ją z własnej inicjatywy keczupem.
    P.S. Dotyczy to wszelkich enuncjacji dziennikarskich.

    Odpowiedz
  • krpuuffki(2015-07-19 14:08) Zgłoś naruszenie 00

    1) Oczywiście, że ten frustrat to nie terrorysta. Nie kierował się pobudkami religijnymi, tzw. "świętą wojną" islamu przeciwko chrześcijaństwu, ani żadną ideologią. Kierowała nim frustracja i nienawiść do ludzi zadowolonych z życia, bo za takowych uważał spacerowiczów.
    2) Oczywiście poszkodowanie w zdarzeniu nie upoważnia do bredni, a takowe brednie głosi pan "psycholog biznesu". Bredzenie, że Monciak nie został ogrodzony drutami pod napięciem, gwiazdoblokami i wieżyczkami z uzbrojonymi wartownikami pozwala sądzić że poszkodowanego pana "i pisarza" auto trafiło nie tylko w nogę.

    Odpowiedz
  • Dębowe(2015-07-18 19:51) Zgłoś naruszenie 00

    Skoro jest obecnie chory (?) i nie może zadość uczynić pokrzywdzonym to najbliższa rodzina powinna ponieść konsekwencje. W końcu samochód (nie byle jaki) ktoś mu kupił itd.,itp..
    Ale gdy się ma "chody" w kręgu sądowym to nie sztuka pozacierać sprawę. Prawda?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie