Marszałek Senatu to -jak mówił- zaskakujące zaproszenie odczytuje jako chęć wciągnięcia polskiego parlamentu w spór wokół Grecji oraz jako próbę rozmydlenia odpowiedzialności za cały kryzys. "A to jest kwestia przede wszystkim Greków i ich parlamentu" - dodał.

Marszałek przyznał, że podejmując decyzję o odrzuceniu zaproszenia nie konsultował się ze swoimi odpowiednikami z innych krajów Unii Europejskiej i nie wie, kto pojawi się na spotkaniu w Atenach.

W niedzielę w Grecji ma się odbyć referendum dotyczące porozumienia z międzynarodowymi kredytobiorcami. Tamtejsze władze zdecydowały o zamknięciu banków i wprowadzeniu kontroli kapitału. Grecja w praktyce jest niewypłacalna, bo eurogrupa nie zgodziła się na przedłużenie pakietu pomocowego dla tego kraju, który skończył się 30 czerwca.
Szersze rozmowy między Grecją a Unią Europejską mają się odbyć dopiero po referendum.