"Bardzo dziękuję za ten zaszczyt, za ten wybór, za to, że mi zaufaliście. Mam nadzieję, że te cztery miesiące to jest dużo czasu i zdążymy zrobić wiele dobrych, potrzebnych ustaw, zakończyć sprawy rozpoczęte" - powiedziała Kidawa-Błońska po ogłoszeniu wyniku głosowania.

Zapewniła, że wie, iż marszałek Sejmu musi stać na straży konstytucji, regulaminu, przestrzegania prawa. "I mam nadzieję, że będziemy wspólnie tworzyli dobre prawo, mimo różnic politycznych, bo inaczej się nie da" - zaznaczyła. Podkreśliła, że będzie się starała przekonać swoją pracą tych, którzy posłom i Sejmowi nie ufają, pokazać, że parlament "jest miejscem, gdzie można pracować i różnić się". "Ale nie musimy się obrażać, nie musimy się kłócić, możemy próbować znaleźć porozumienie" - zaznaczyła nowa marszałek Sejmu.

"Mam nadzieję, że te cztery miesiące to będzie czas takiej pracy" - powiedziała Kidawa-Błońska.

Jako pierwszy nowej marszałek Sejmu pogratulował jej konkurent do tej funkcji. Wenderlich podkreślił, że "jest to funkcja szczególnie ważna i wiążąca się z niezwyczajną odpowiedzialnością". "Stanowienie prawa stanowi o jakości pracy wysokiej izby i zawsze ma przede wszystkim skutki długofalowe; określa przyszłość, decyduje o kondycji państwa i poziomie życia" - mówił Wenderlich.

"Pragnąłbym, by pani marszałek stała się magnum bonum, wielkim dobrem polskiego Sejmu" - dodał. "Niewiele nam zostało do końca kadencji, ale jest tego czasu wystarczająco dużo, byśmy mogli skutecznie zająć się wieloma projektami, które czekają na rozstrzygnięcie. Spór polityczny wpisany jest w prace parlamentu, ale tam, gdzie można uniknąć tego sporu, unikajmy go" - apelował wicemarszałek z SLD.

Małgorzata Kidawa-Błońska została wybrana na marszałka Sejmu głosami posłów PO i PSL. Jerzego Wenderlicha poparli przede wszystkim posłowie SLD. PiS i Zjednoczona Prawica zagłosowały przeciwko obu kandydaturom.

Kidawę-Błońską poparło 244 posłów - 200 posłów PO (na ogólnie 202 posłów klubu Platformy dwoje nie wzięło udziału w głosowaniu, w tym sama Kidawa-Błońska) i 34 posłów PSL (na 38 posłów klubu, w głosowaniu nie wzięło udziału 4, w tym b. marszałek Sejmu Józef Zych), a także 9 posłów niezrzeszonych i jedna posłanka Koła Ruchu Palikota.

Na Wenderlicha zagłosowało 43 posłów: 31 posłów SLD, 6 posłów koła Ruchu Palikota i 6 posłów niezrzeszonych.

Radosław Sikorski

Radosław Sikorski

źródło: PAP

Przeciwko obu kandydaturom głosowało 130 posłów PiS i 14 posłów Zjednoczonej Prawicy oraz 10 posłów niezrzeszonych. Posłowie PiS i ZP nie przedstawili też przed głosowaniem ws. wyboru stanowisk swych klubów.

Natomiast szef klubu PO Rafał Grupiński mówił przed głosowaniem, prezentując kandydaturę Kidawy-Błońskiej, że jest ona "osobą znaną z koncyliacyjnego podejścia do kwestii spornych w polityce, jest osobą umiarkowaną, o usposobieniu, które sprzyja prowadzeniu kulturalnych polemik i sporów". Podkreślał, że wybór marszałka jest "istotny z punktu widzenia ostatnich miesięcy obecnej kadencji Sejmu".

Ostatnie miesiące kadencji - mówił Grupiński - to czas gorętszych sporów i "dopominania się o swoje". "Małgorzata Kidawa-Błońska w stopniu najwyższym odpowiada kryteriom, które powinien spełniać marszałek izby" - oświadczył szef klubu Platformy.

Kidawę-Błońską poparła również posłanka PO Iwona Śledzińska-Katarasińska. Według niej nowa marszałek Sejmu reprezentuje te cechy, dzięki którym autorytet Sejmu może zostać wzmocniony. Nigdy nie zdarzyło się - mówiła Śledzińska-Katarasińska - żeby Kidawa-Błońska kogoś obraziła, by skłamała w jakiejś sprawie. "Nigdy nie wywołała żadnej wojenki na sali sejmowej" - podkreśliła. Mówiła też o "przysłowiowym takcie i elegancji" Kidawy-Błońskiej.

Zdaniem posłanki PO, w Sejmie potrzebna jest osoba, która zostawi u obywateli dobre wspomnienie tej kadencji Izby. Śledzińska-Katarasińska przyznała jednocześnie, że Wenderlich jest doświadczonym i zasłużonym posłem.

Kandydaturę konkurenta Kidawy-Błońskiej zaprezentował z kolei szef SLD Leszek Miller. Jak mówił, Wenderlich ma kompetencje intelektualne i długi staż poselski. Przekonywał, że jego wybór pokazałby, że Sejm jest izbą o wrażliwym słuchu społecznym. Ponadto - mówił Miller - Wenderlich byłby marszałkiem całej izby, podczas gdy ustępujący z tego stanowiska Radosław Sikorski jego zdaniem "nie udawał, że jest marszałkiem całego Sejmu, ale demonstrował, że jest marszałkiem jednego ugrupowania".

Kandydaturę Wenderlicha wspierał także rzecznik SLD Dariusz Joński. Według niego Wenderlich, kierując tymczasowo pracami Sejmu, po rezygnacji z funkcji marszałka Radosława Sikorskiego, pokazał, że dla niego "stołek marszałka nie jest istotny". "Dla niego ważniejsze są ustawy, które składa i opozycja, i koalicja" - mówił Joński. Dodał, że Wenderlich doprowadził do "odmrożenia" projektów ważnych dla ludzi: projektu Sojuszu dotyczącego emerytur, ale także projektów PiS i PSL. Dziękował Wenderlichowi za "odmrożenie tej zamrażarki, która mroziła przez wiele, wiele lat".

Z kolei Janusz Palikot (koło Ruchu Palikota) powiedział, że oczekuje zarówno od Kidawy-Błońskiej, jak i Wenderlicha zaproponowania zmiany w regulaminie Sejmu tak, aby określić maksymalny czas na pracę nad projektami. "Skandalem jest to, że projekty w zamrażarce sejmowej czekają rok i dłużej" - ocenił.

Po wyborze nowa marszałek Sejmu pytana, czy będzie "rozmrażać zamrażarkę sejmową", powiedziała: "Na pewno przejrzymy te rzeczy, które powinny być zrealizowane w tej kadencji". "To są cztery miesiące i nie udawajmy, że możemy zrobić wszystko, należy przyłożyć staranność do tych ustaw, które są najbardziej zaawansowane" - dodała.

Kidawa-Błońska zapowiedziała też, że będzie chciała spotkać się w najbliższym czasie z szefami klubów parlamentarnych. "Chciałabym się dowiedzieć, jakie są dodatkowe oczekiwania klubów na ostatnie miesiące" - wyjaśniła.

Nowa marszałek Sejmu mówiła też, że w czwartek trudno jej było opanować wzruszenie. "Trudno w takim momencie nie czuć emocji, nie czuć odpowiedzialności za jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą instytucję w naszym państwie, stojącą na straży demokracji" - podkreśliła Kidawa-Błońska.

"To ogromne przeżycie, nawet teraz jestem jeszcze ogromnie zdenerwowana. Przyznam, że bardzo bałam się procedury głosowania, żeby nadążyć i robić to tak sprawnie, jak robili to moi poprzednicy. Posłowie w kuluarach oceniają marszałków, głównie po tym, jak szybko prowadzą głosowania" - zaznaczyła marszałek Sejmu w przerwie obrad, po tym, jak sama poprowadziła swoje pierwsze głosowania.

Regulamin stanowi, że Sejm odwołuje i wybiera marszałka bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, w jednym głosowaniu. Marszałek przewodniczy obradom Sejmu, strzeże praw Sejmu oraz reprezentuje Sejm na zewnątrz.