statystyki

Schetyna: Kilometr dalej za Debalcewem i wracamy do sankcji

autor: Michał Potocki, Zbigniew Parafianowicz, Grzegorz Osiecki23.02.2015, 08:08; Aktualizacja: 23.02.2015, 11:22
Grzegorz Schetyna

Grzegorz Schetyna, minister spraw zagranicznych RPźródło: Newspix
autor zdjęcia: MICHAL FLUDRA

Grzegorz Schetyna: Jeśli załamuje się pozytywny scenariusz na Wschodzie, musimy być gotowi na kolejny typ sankcji. Chodzi o różne warianty co do skali i siły rażenia

Dalsze sankcje. Rozmawialiśmy w Unii na ten temat. Uważam, że powinniśmy pracować nad planem kolejnych faz sankcji, jeśli porozumienie z Mińska nie będzie przestrzegane. Paradoksalnie uważam jednak, że mimo sytuacji wokół Debalcewa jest szansa na pokój.

To ostateczność, która jest na skraju horyzontu. Na razie brane są pod uwagę inne rozwiązania.

Jest to możliwe jako jeden z kolejnych kroków. Pamiętajmy jednak, że takie środki to broń obosieczna, która uderzy nie tylko w Rosję.

Tak mówi, bo rozumie skutki tej decyzji dla gospodarki i finansów. Wie, że ta broń jest skuteczna. Zaznaczam jednak: skuteczna i obosieczna. Zresztą każdy etap sankcji jest obosieczny. Czegokolwiek by dotyczył. Nie jestem zwolennikiem takich scenariuszy. Ale trzeba je przygotowywać i uzależniać od tego, co się dzieje na Ukrainie. Rozmawiałem o tym wielokrotnie z szefową unijnej dyplomacji Federicą Mogherini. Jeśli załamuje się pozytywny scenariusz na Wschodzie, to musimy być gotowi na następny typ sankcji. Musimy mieć plany na różne warianty co do skali i siły rażenia.

Po ostrzale Mariupola, gdy jechaliśmy do Brukseli na specjalne spotkanie szefów MSZ państw członkowskich, mówiono, że dodanie czegokolwiek do sankcji będzie niemożliwe. A trend był raczej odwrotny. W spotkaniu po raz pierwszy wziął udział nowy szef MSZ Grecji Nikos Kodzias z Syrizy. Spodziewano się, że będzie chciał pokazać początek nowej polityki Aten wobec tego, co się dzieje na Wschodzie. Okazało się jednak, że odwrotu od polityki „sankcje za przemoc” nie było. Jeśli będzie eskalacja ze strony Rosji, będzie eskalacja sankcji. Uważam, że to jest możliwe. Komunikat musi być jasny: więcej przemocy to więcej sankcji. Dyskusja musi dotyczyć ich charakteru, a nie tego, czy mamy je wprowadzać. Kreml musi wiedzieć, że Europa gromadzi się nie po to, by dyskutować „czy?” tylko „jak?”.


Pozostało jeszcze 90% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie