W Sejmie na temat kar, które Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wymierzyła Telewizji Trwam, debatowali przedstawiciele obu stron oraz posłowie siedmiu katolickich zespołów parlamentarnych. Większość kar została wymierzona za „kryptoreklamy” i nawoływanie do przemocy. Telewizja o. Rydzyka ma zapłacić 50 tys. zł kary - pisze "Gazeta Wyborcza".

- To jest ponad 40-50 proc. wpływów miesięcznych z reklamy. To nie jest kara, którą możemy zapłacić - powiedziała Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowa fundacji Lux Veritatis. Zapowiedziała, że fundacja złoży odwołanie. Przytoczyła też wypowiedź Janusza Palikota w TVP z 2010 roku, który powiedział: "Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie".

- Gdyby opatrzyć to planszami, to nie byłoby problemu. Telewizja Trwam może prowadzić reklamę, ale tego nie zrobiła. Wprowadziła widzów w błąd, twierdząc, że to program o zdrowiu, tymczasem był to rozciągnięty w czasie przekaz handlowy - mówił przewodniczący KRRiT Jan Dworak.

- Normalnie to my powinniśmy wynagrodzenie dostać, a nie karę. Jakąś rekompensatę za to, że tak długo byliśmy spychani. No tak, dostaliśmy miejsce na multipleksie. Ale jedno miejsce, a inni ile mają? Dajecie komuś, sprzedajecie, nie wiem, jak to działa. Myśmy wystąpili, żeby zrobić telewizję dla młodzieży. Ale w tym kraju nie da rady - powiedział redemptorysta.

- Przecież ja nie będę mówił, że homoseksualizm to jest normalne, choćby pasami ze mnie darli - stwierdził o. Rydzyk.

- I my też nie będziemy, proszę ojca! - wtórowała mu Krystyna Pawłowicz.

- Dogadajmy się: jesteśmy ludźmi, łączy nas język, łączy nas kultura - zaapelował na koniec redemptorysta.

- To jest piękny apel. Dogadajmy się. Będziemy rozmawiać. Ale dogadajmy się, szanując przepisy prawa - odpowiedział Dworak.

- Prawo? Hitler też prawo ustanawiał - powiedział o. Rydzyk i atmosfera zgęstniała. Zaczęła się krótka przepychanka słowna, podczas której redemptorysta stwierdził wprost: - Mnie, jako katolika, prawo nie obowiązuje. 

Przekonywał w ten sposób, że jeżeli katolikowi prawo stanowione w Polsce się nie podoba, to ma obowiązek go nie przestrzegać. A ginekologa prof. Bogdana Chazana nazwał "współczesnym męczennikiem ukaranym zgodnie z prawem".