Możliwość infekcji ebolą niepokoi zwłaszcza pracowników służb granicznych. Zawieszono wprawdzie połączenia lotnicze z Sierra Leone i Liberią, ale brytyjskie lotniska nadal przyjmują 40 samolotów tygodniowo z Nigerii, Ghany i Gambii. Podróżni z Zachodniej Afryki muszą przed odlotem zmierzyć temperaturę, ale choroba rozwija się bardzo szybko - wielu pacjentów umiera w ciągu doby od wystąpienia objawów.

W Zachodniej Afryce jest sporo brytyjskich lekarzy i wolontariuszy, narażonych na infekcję ebolą od pacjentów. Pierwszy chory wolontariusz, William Pooley został już sprowadzony w sierpniu, ale udało się go uratować. Minister rozwoju międzynarodowego Justine Greening uspokajała dziś mówiąc BBC, że w Wielkiej Brytanii są bardzo ostre procedury, a służby medyczne nabrały doświadczenia lecząc Willa Pooley'a.

Brytyjska armia podjęła jednak intensywne szkolenie stu sanitariuszy na ewentualność ewakuacji, kwarantanny i leczenia dalszych lekarzy i ochotników ratujących chorych w Liberii i Sierra Leone.