statystyki

Polacy polubili Polskę B

autor: Marcin Hadaj06.06.2014, 19:00
Zdecydowana większość Polaków, aż 90 proc., jest obecnie zadowolona, że mieszka w tym, a nie innym regionie i w tym, a nie innym miejscu. Staliśmy się miłośnikami tego, co lokalne

Zdecydowana większość Polaków, aż 90 proc., jest obecnie zadowolona, że mieszka w tym, a nie innym regionie i w tym, a nie innym miejscu. Staliśmy się miłośnikami tego, co lokalneźródło: ShutterStock

Po raz pierwszy od lat przestaliśmy wstydzić się tego, skąd pochodzimy. Nawet jeśli to wieś

W moich snach wciąż Warszawa pełna ulic, placów, drzew” – śpiewa Lady Pank w utworze „Stacja Warszawa”. Na tej stacji, podobnie jak na innych zbliżonej wielkości – w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu – od lat 90. wysiadło kilkaset tysięcy ludzi, którzy nie wyobrażają sobie życia poza wielkimi miastami. Dzisiaj jednak sny o przenoszeniu własnego życia w inne miejsce śnimy coraz rzadziej, bo wreszcie po 25 latach wolności i 10 w Unii Europejskiej doceniliśmy to, skąd jesteśmy i zapomnieliśmy o kompleksach wynikających z pochodzenia. Przełom?

Dotąd sformułowanie „nie mówię szeptem, gdy mówię, skąd jestem” dotyczyło głównie dumnych mieszkańców metropolii, którzy czuli się lepszymi od wszystkich innych Polaków, szczególnie tych żyjących w miejscach, gdzie czas zatrzymał się wiele lat temu. Dzisiaj coraz częściej i coraz głośniej artykułują je ludzie z tych właśnie miast, do niedawna określanych pogardliwym mianem skansenów. A nawet ci z zapomnianych przez Pana Boga wsi, którzy przestali odczuwać jakikolwiek dyskomfort wynikający z tego, gdzie się urodzili i wychowali. Co więcej ich ambicją, aktualną przez lata 90., a także po 2000 r., przestało być robienie kariery w wielkim mieście. Uzmysłowili sobie, że w powiedzeniu „moja chata z kraja” jest nie tylko zmysł literacki, ale lecz także głęboka życiowa prawda. Doszli do wniosku, że lepiej żyje się tam, gdzie od małego zna się każdy kąt i zakamarek, gdzie wiadomo, czego spodziewać się po ludziach, gdzie świat nie stawia niewykonalnych, jedynie frustrujących wymagań, gdzie czas płynie na tyle wolno, że można cieszyć się życiem bez konieczności stałej pogoni za wartościami, delikatnie mówiąc, mało istotnymi i jeszcze bardziej ulotnymi.

Drwiący śmiech zamiast braw


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze FB:

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie