Obecnie alarmowe stany rzek obowiązują w 17 miejscach, a fala wezbraniowa przemieszcza się na północ. Zdaniem ministra z najtrudniejszą sytuacją mamy do czynienia na Lubelszczyźnie. W rejonie Opola Lubelskiego wały przeciwpowodziowe są mocno nasiąknięte wodą - zabezpiecza je około 500 strażaków. Problemy mogą się też pojawić w okolicach Płocka, gdzie trwają działania prewencyjne.

Szef MSW podkreślił, że wysiłek strażaków i ratowników nie poszedł na marne, o czym świadczy fakt, że wały przeciwpowodziowe wytrzymały napór wody. Obecnie trwa szacowanie szkód, czym zajmują się starostowie i wojewodowie. Sienkiewicz poinformował, że mają oni jak najszybciej zebrać dane, co pozwoli na szybkie udzielenie pomocy poszkodowanym. 

Minister podkreślił również, że Warszawa jest bezpieczna, a fala ma Wiśle, która zbliża się do stolicy, będzie o metr niższa, niż w 2010 roku. Zaapelował jednak do mieszkańców, by nie chodzili po wałach przeciwpowodziowych (wały będą kontrolować policjanci).

Zdaniem Bartłomieja Sienkiewicza ostatnie wydarzenia pokazały, że decyzja premiera o podporządkowaniu służb ratowniczych ministerstwu spraw wewnętrznych była słuszna. Skróciła się bowiem procedura decyzyjna. Szef MSW dodał, że po raz pierwszy udało się zaplanować działania służb przed nadejściem fali powodziowej, co jest o tyle ważne, że - zdaniem ministra - w działaniach przeciwpowodziowych najważniejsze jest wcześniejsze przygotowanie na przybór wody.