Wszystkie strony przedstawiły swoje znane już wcześniej stanowiska i porozumiały się co do tego, że powinno się odbyć kolejne spotkanie w sobotę albo w poniedziałek. Niewykluczone, że odbędzie się ono w Doniecku. Przedstawiciele władz mówili o operacji antyterrorystycznej, separatystach i agresji Rosji. Z kolei ci, którzy reprezentują Wschód i Partię Regionów, mówili o pokojowych demonstrantach i krytykowali rządzących. 

Do uczestników okrągłego stołu zwrócił się najbogatszy Ukrainiec, Rinat Achmetow, który był wielokrotnie oskarżany przez media o finansowe wspieranie separatystów. Nagrał on apel, w którym podkreślił, że Zagłębie Donieckie będzie szczęśliwe jedynie pozostając w składzie Ukrainy. Konieczna jest jednak decentralizacja władzy - tak, aby należała ona do regionów, a nie Kijowa. 

Z kolei gubernator obwodu donieckiego Serhij Taruta po raz kolejny zaapelował do władz w Kijowie o organizację na Wschodzie „referendum doradczego” w czasie wyborów prezydenckich. Miałoby ono dotyczyć zwiększenia pełnomocnictw regionów, statusu języka rosyjskiego i powołania straży miejskiej. Serhij Taruta zaznaczył, że mieszkańcy obwodu donieckiego nie mają zaufania do ukraińskiej Gwardii Narodowej. Jego zdaniem, likwidacja namiotów na Majdanie zachęciłaby separatystów do opuszczenia budynków użyteczności publicznej na Wschodzie. „Oni się pytają, dlaczego im wolno, a nam nie!” - podkreślił gubernator.

Zaapelował też do mediów, szczególnie rosyjskich, o niezaostrzanie sytuacji. Rządzący nie mają nic przeciwko decentralizacji władzy, o czym wielokrotnie mówili i premier, i przewodniczący parlamentu. Dlatego, jak podkreślił prowadzący spotkanie były prezydent Leonid Krawczuk - będzie ona przedmiotem następnych rozmów. Chodzi o stworzenie nowej polityki regionalnej.

Część uczestników okrągłego stołu chciała, aby następne posiedzenie odbyło się w Doniecku. Leonid Krawczuk zażartował jednak, że ktoś musi zapewnić bezpieczeństwo jego uczestnikom - tak, aby do Kijowa nie wróciła tylko połowa. „Mimo że jestem już wiekowy, to chciałbym wrócić do stolicy” - podkreślił były prezydent.