Szczątki nad ranem przetransportowano z biura koronera, znajdującego się na wschodnim Manhattanie. Korowód eskortowany był przez policję i straż pożarną, których pojazdy miały włączone migające światła.

Decyzja o przeniesieniu szczątków wywołała ogromne kontrowersje, szczególnie wśród członków rodzin ofiar. Nie zgadzają się oni, aby ich bliscy spoczywali w podziemnym repozytorium, znajdującym się w miejscu ataków z 2001 roku, w których zginęło prawie 3000 osób. Wielu z nich zawiązało na swoich ustach czarne opaski.

"Nie należy umieszczać ich w piwnicy!" - krzyczała Rosemary Cain, która w zamachu straciła syna strażaka. Rodziny ofiar będą miały dostęp do repozytorium. Będzie ono jednak wciąż nadzorowane przez lekarza sądowego. 

Spośród 2753 osób, uznanych za zaginione w miejscu ataków na World Trade Center, około 1115 nie zostało zidentyfikowanych.