Legendarny przywódca Palestyńczyków Jaser Arafat mógł zostać otruty polonem. Wskazują na to wyniki badań przeprowadzonych badań w Instytucie Fizyki Radiacji Szpitala Uniwersyteckiego w Lozannie. Do takich informacji dotarła telewizja Al-Jazeera.

Jaser Arafat przez 35 lat był przywódcą Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Jest ikoną palestyńskiej walki o własne państwo, do dzisiaj uważany przez większość swoich rodaków za bohatera narodowego. Zmarł w 2004 roku, ale po jego śmierci nie przeprowadzono sekcji zwłok.

Rok temu eksperci z Francji, Szwajcarii i Rosji pobrali w Ramallah próbki ciała Arafata. Według eksperta medycyny sądowej Davida Barclaya, w czasie badań jednoznacznie potwierdzono tezę o radioaktywnym polonie. „Nie ma żadnych wątpliwości - polon był przyczyną śmierci. Każdy ma trochę tego pierwiastku w swoich kościach, ale u Arafata ta dawka była od 18 do 36 razy wyższa niż u przeciętnego człowieka” - mówił Barclay w telewizji Al-Jazeera.

Ekshumacji zażądała wdowa po Arafacie, Suha. Jeszcze przed badaniami Palestyńczycy zapowiadali, że oddadzą sprawę do Trybunału w Hadze, jeśli okaże się, że ich lider został otruty polonem. „Chcielibyśmy zarówno wiedzieć, kto za tym stał jak i widzieć winnych przed obliczem sprawiedliwości” - podkreślał w ubiegłym roku w rozmowie z Polskim Radiem politolog z uniwersytetu Al-Kuds w Ramallah Radi Dżarai.

Wśród Palestyńczyków panuje powszechne przekonanie, że za śmiercią Jasera Arafata stały izraelskie służby. Izrael zaprzecza tym oskarżeniom.

Jaser Arafat był pierwszym prezydentem utworzonej na Zachodnim Brzegu Autonomii Palestyńskiej. W młodych latach stosował taktykę walki zbrojnej z Izraelem, ale wraz z upływem czasu odszedł od zbrojnego oporu i zaangażował się w negocjacje z Izraelem. Wraz z Icchakiem Rabinem i Szimonem Peresem otrzymał za nie pokojowego Nobla.