Była to reakcja na list, jaki w zeszłym tygodniu napisał do marszałek Sejmu Paweł Deresz. Mąż posłanki SLD Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, zaapelował do marszałek Sejmu o zakończenie prac zespołu Antoniego Macierewicza.

Ewa Kopacz mówiła dziennikarzom po spotkaniu, że dla niej wyznacznikiem postępowania jako marszałka Sejmu jest konstytucja, konkretnie artykuł 54, który mówi o wolności wyrażania swoich poglądów. "Pewnie nie chcieliby państwo mieć marszałka, który nie bacząc na to, co jest zapisane w tym akcie najwyższego rzędu, lekceważy te zapisy" - powiedziała. Podkreśliła, że zdobyczą demokracji jest wolność, którą ona ceni ponad wszystko.

Marszałek przypomniała, że działalność zespołów parlamentarnych i innych sejmowych instytucji jest już opisana prawnie. Zapewniła, że każda propozycja ich zmian będzie rozważona przez Prezydium Sejmu i Konwent Seniorów. Obiecała, że będzie pilnowała, by wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Zwolenniczką zmian w Regulaminie Sejmu jest wicemarszałek Wanda Nowicka. Jak tłumaczy, można zmienić zasady funkcjonowania parlamentarnych zespołów, ale od przyszłej kadencji.

Tymczasem delegacja rodzin smoleńskich wystąpiła w Sejmie w obronie zespołu Antoniego Macierewicza. Przedstawiciele tych rodzin, które zwykle uczestniczą w spotkaniach zespołu uznali, że marszałek Sejmu Ewa Kopacz podjęła działania zmierzające do jego rozwiązania. W oświadczeniu wyrazili sprzeciw wobec prób dyskredytowania zespołu parlamentarnego.