Antoni Macierewicz uważa, że tylko ktoś bojący się prawdy mógłby kwestionować pracę zespołu smoleńskiego. Poseł odniósł się do spotkania marszałek Ewy Kopacz z ekspertami, którzy mieli ocenić ramy prawne działania zespołów parlamentarnych.
Reklama

Spotkanie było reakcją na list otwarty męża jednej z ofiar katastrofy, Pawła Deresza, który w liście otwartym do marszałek Sejmu zaapelował o zakończenie "haniebnego spektaklu".

Według Antoniego Macierewicza, nie ma przesłanek do likwidacji jego zespołu, poza obawą przed jego dokonaniami. Poseł wskazał na ekspertyzę doktora Chrisa Cieszewskiego "i jego zespołu" na temat brzozy, która jego zdaniem sprawiła, że wiarygodność raportu Millera jest zerowa.

Antoni Macierewicz podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że kwestionowanie prac zespołu smoleńskiego oznacza niszczenie demokracji i praw obywatelskich w Polsce oraz powrót do metod Jaruzelskiego "żeby zabić prawdę".

Chwilę wcześniej z poparciem dla zespołu smoleńskiego wystąpiła w Sejmie delegacja rodzin ofiar katastrofy, złożona z osób zwykle uczestniczących w jego posiedzeniach. Wdowa po prezesie NBP, Dorota Skrzypek odczytała oświadczenie. Napisano w nim między innymi, że zespół pod kierunkiem Antoniego Macierewicza jest jedyną instytucją państwową w Polsce, która od ponad trzech lat demaskuje rosyjskie kłamstwa i fałsze rządowej komisji Jerzego Millera.

Według członków rodzin "zespół skupia wokół siebie grono wybitnych ekspertów, którzy tylko na jego forum mają możliwość prezentowania wyników swoich badań".
Po naradzie z espertami i posiedzeniu prezydium Sejmu marszałek Ewa Kopacz poinformowała, że w działaniu zespołów parlamentarnych nic się nie zmieni. Łącznie z zespołem Antoniego Macierewicza jest ich obecnie w Sejmie 130.