"Nikt na mnie nie naciskał" - powiedział na antenie Radia ZET profesor Michał Kleiber, prezes PAN. Był to komentarz do słów Antoniego Macierewicza, który uważa, że odwołanie konferencji smoleńskiej było efektem nacisków ze strony rządu. "Ja nie czułem na sobie żadnego nacisku" - sprostował Kleiber.

Według naukowca nie ma warunków do spotkania naukowców w tej sprawie. "Musi być zgoda co do tego, że warto odbyć taką merytoryczną rozmowę i zastanowić się, które z pytań do raportu Millera są warte reflekcji, a które są pozbawione jakiejkolwiek podstawy. Inaczej wielki wysiłek włożony w organizację konferencji zakończy się tym, że jej rezultaty nie będą akceptowane przez większość. To nie ma sensu" - mówił dziennikarzowi Radia Zet.

Naukowiec podkreślił, że nie wypowiada się na temat przyczyn tragedii."Nie jestem specjalistą od katastrof, ani od okoliczności towarzyszących katastrofie Znam się na małym fragmencie, który uznany został za mało znaczący. Dlatego odbieram sobie prawo do wypowiedzi merytorycznych" - podsumował prezes PAN.

Kleiber odniósł się także do kontrowersji związanych z "blefami" profesora Rońdy.

"Ja pana Rońdę znam od 40 lat. Zawsze miał specyficzne poczucie humoru. To poczucie humoru w prywatnych kontaktach się sprawdzało. Byłem zszokowany tą wypowiedzią. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jako obrona uczonych, ale ja w tych jego wypowiedziach nie mogłem się dopatrzeć żadnej nauki. To były wypowiedzi obywatela, który po prostu z jakiś powodów przyjął taką przedziwną i dramatycznie złą taktykę swoich wypowiedzi, ale tam nie było żadnej nauki. Krótko mówiąc, dla mnie on się nie wypowiadał jako profesor, tylko jako obywatel, który zabłądził " - powiedział w Radiu ZET prof. Michał Kleiber.