Od początku października trwa impas polityczny w USA. Republikanie nie chcą uchwalić budżetu i podnieść limitu zadłużenia państwa. Żądają by Barack Obama odsunął w czasie reformę zdrowia i ograniczył rządowe wydatki socjalne. 

Amerykański prezydent odmówił rozmów z republikanami tłumacząc, że nie będzie negocjować z pistoletem przystawionym do głowy. Wczoraj republikanie zrobili krok wstecz. "Jesteśmy gotowi zaoferować czasowe podniesienie limitu zadłużenia, które da nam czas na negocjacje. Najwyższy czas na rezultaty" - mówiła Cathy McMorris Rodgers. Republikanie nie zgodzili się jednak na odblokowanie administracji federalnej. To właśnie było przyczyną braku porozumienia podczas wczorajszych rozmów z Barackiem Obamą. 

Optymistyczne jest jednak to, że negocjacji nie przerwano i obie strony nadal poszukują kompromisu. Republikanie są jednak pod dużą bowiem według najnowszych sondaży większość Amerykanów to właśnie ich obwinia za obecny paraliż administracji federalnej.