Przeszukiwania domu Borysa Bierezowskiego zakończone. Policja nie znalazła niczego niepokojącego. W badaniach wzięli udział eksperci z doświadczeniem w skażeniach chemicznych, biologicznych i z materiałami jądrowymi.

"Cieszę się, że mogę ogłosić, że eksperci (...) w posiadłości nie znaleźli niczego budzącego obawy i dalej kontynuujemy normalne śledztwo" - poinformował nadinspektor Simon Bowden z policji. Funkcjonariusze rozpoczęli badania w nocy. Poszukiwali wszelkich śladów, które mogą pomóc w ustaleniu przyczyn śmierci rosyjskiego oligarchy.

Rosyjskie media, na które powołują się Brytyjczycy, sugerują, że Bierezowski mógł popełnić samobójstwo.

W przeddzień śmierci udzielił wywiadu amerykańskiemu dwutygodnikowi "Forbes". Dziennikarzowi pisma miał powiedzieć, że stracił sens życia i nie wie co dalej robić. Ilja Żegułow dodał, że oligarcha stwierdził, iż zmienił wiele swoich ocen w tym te dotyczące jego osoby. Podkreślił, że idealistycznie widział możliwość budowy demokratycznej Rosji i idealistycznie postrzegał demokrację w centrum Europy.

Miał także przyznać, że nie docenił inercji Rosji i mocno przecenił Zachód. Bieriezowski zaznaczył, że nie pragnie niczego więcej, jak powrotu do Rosji i chciałby też ponownie zająć się pracą naukową.

Oligarcha był też bliskim przyjacielem otrutego ponad 6 lat temu w Londynie radioaktywnym polonem byłego oficera FSB, Aleksandra Litwinienki. To Bierezowski umożliwił mu ucieczkę z Rosji, finansował początkowo jego pobyt w Londynie i publikację wywiezionych przez niego materiałów dotyczących domniemanego udziału rosyjskich służb specjalnych w zamachach terrorystycznych przypisanych potem Czeczenom.

Borys Bierezowski był początkowo zwolennikiem Władimira Putina, ale stosunkowo szybko przeszedł na stronę jego przeciwników. Pojawiły się przeciw niemu zarzuty o przestępstwa gospodarcze, a jego niezależna telewizja ORT rozpoczęła antyputinowską kampanię. W 2000 roku Bierezowski schronił się na emigracji w Wielkiej Brytanii. 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował wczoraj, że jakiś czas temu Bieriezowski napisał list do prezydenta Putina. W liście tym miał przyznać, że popełnił bardzo dużo błędów, prosił Putina o ich wybaczenie i jednocześnie zwrócił się z prośbą o umożliwienie powrotu do Rosji. Rzecznik Kremla nie podał, jaka była reakcja prezydenta Putina na tę prośbę.