Nie wszyscy Wenezuelczycy opłakują śmierć prezydenta. Ze zgonu Hugo Chaveza cieszy się wenezuelska emigracja. Czyni to otwarcie i bez skrępowania - organizuje specjalne spotkania w restauracjach i innych miejscach publicznych.

Według mediów najgłośniejsza taka impreza odbyła się na Florydzie. Jedna z gazet internetowych zamieszcza nawet film. Emigranci w jednym z barów zorganizowali spotkanie i nie ukrywają radości z powodu zgonu byłego prezydenta - wyrażają ją tańcami i hucznymi toastami.

Takie zachowanie krytykuje światowej sławy brazylijski pisarz, Paulo Coelho. Podkreśla on, że zmarł człowiek, prezydent kraju. Szydzenie z bólu innych świadczy o nędzy wewnętrznej i braku ludzkiego ducha - podkreśla pisarz.

Tego typu zachowanie wenezuelskich emigrantów budzi także niesmak części wenezuelskiej opozycji w kraju. Jej przedstawiciele mówią o czasie refleksji i szacunku. Jeden z głównych przedstawicieli opozycji, kandydat na prezydenta , Enrique Capriles Radonski apeluje o zachowanie umiaru.