Takich problemów nie mieli mieszkańcy Wysp Kanaryjskich od ponad roku. Ulewne deszcze zalały szosy i ulice miast. Na archipelagu zamknięto szkoły i uniwersytety i wstrzymano kursowanie autobusów. Największym problemem jest huragan. 

„Miałem niedługo zbierać mango, ale boję się, że nie będzie co. Wiatr powalił drzewa” - skarży się poszkodowany rolnik. 

Władze Gran Canarii, Teneryfyi La Gomery zaapelowały do mieszkańców wysp, aby pozostali w domach. W La Palmie - stolicy archipelagu - wstrzymano loty, bo powiewy wiatru dochodziły do 156 km/godz. Na wyspach zamknięto też porty. Zła aura ominęła jedynie na Lanzarote. Jednak tam huraganowy wiatr może wiać jutro.