Urszula Jamka z prokuratury okręgowej w Zielonej Górze poinformowała, że trwają ustalenia czy substancja w wafelkach była groźna dla zdrowia. Jak dodała, śledztwo jest prowadzone w kierunku niebezpieczeństwa przez wprowadzenie na rynek szkodliwej żywności. Podkreśliła, że większość produktów w których wykorzystano podejrzane mleko, została w magazynach producenta wafli w Lubsku i nie trafiła do sprzedaży.

Podejrzaną substancję wykryto w mleku w proszku, którego dostawcą jest firma ze Szczekocin. 

Natomiast zarząd firmy Magnolia wydał oświadczenie. Wynika z niego, że tuż po otrzymaniu zanieczyszczonego półproduktu wstrzymano produkcję. Wytwórca słodyczy podkreśla, że jeszcze tego samego dnia niezwłocznie zawiadomił o sprawie Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny. Firma Magnolia podjęła decyzję o wycofaniu od odbiorców zanieczyszczonych produktów. Nie dopuszczono również do sprzedaży słodyczy z magazynów, które budziły wątpliwość.

W oświadczeniu czytamy, że 17 stycznia komisyjnie otwarto zaplombowane worki z substancją do produkcji mleka. W każdym z nich wykryto obcą substancję. Zarząd firmy Magnolia podkreśla, że jest zdziwiony postawą Głównego Inspektora Sanitarnego, który w swoim komunikacie skupił się na jego firmie. Z oświadczenia firmy Magnolia, wynika że dpowiedzialność za sytuację ponosi producent mleka OSM "Rokitnianka".